Aha - i
Miłka - gratuluje chudnięcia!!!Nareszcie ruszyło!
Pochwalę się też, że ja zaczęłam mocno ograniczać żarcie, kupiłam sobie mnóstwo herbatek odchudzających, nauczyłam sie pić wodę (co prawda czasem jeszcze mi staje w gardle, hehe). Niby nic takiego - zaczęłam jeść połowę tego co wcześniej - np na śniadanie wżerałam dwie kanapki, teraz zjadam jedną z razowym chlebem i pomidor. Na obiad też - zwykle np dwa filety, teraz jeden i mnóstwo surówki. Do kawy dwa ciastka - teraz jedno małe, gryzione po maleńkim kawałeczku...
i dziwne - ale wcale nie czuję się głodna - choć myślałam,że nie wytrzymam...
Do diety jeszcze mi daleko, ale już czuję że mi się brzuch zmniejszył - tylko nie wiem, czy to naprawdę (bo bateria w wadze mi się wyczerpała, hehe) czy tylko autosugestia....
A zabrałam się za siebie po powrocie z urlopu, bo jak patrzę na zdjęcia (którymi się muszę w końcu pochwalić, hehe) to ta opona mi wcale urody nie dodaje....
