ja podejrzewam, ze to taki charakter, niestety... jezeli lekarz nic nie stwierdzil, to innej opcji chyba nie ma...
ja przez ponad pol roku spalam ok. 4h na dobe.. ;-) jak usnelam, nawet na chwile, to wszyscy juz tak byli wytrenowani, ze chodzili na paluszkach. najmneijszy halas - i ja w ryk (darlam sie ponoc non stop). kilka razy wypadalam z wozka przez silne bujanie (inne nie dzialalo), po pierwszym wypadnieciu mama zainstalowala szelki i nieraz wisialam na nich.
dla pocieszki powiem tez, ze cala rodzina byla zaangazowana w karmienie (samolociki i inne bajery), mialam na kazdy dzien inny talerzyk (na dnie byl obrazek, zeby sie dowiedziec, jaki, musialam zjesc) a i tak mialam niedowage do 14 roku zycia ;-)
a mojego meza tata raz chcial juz udusic poduszka! ;-) stal nad nim z nia juz, doprowadzony do ostatecznosci nieustajacym wrzaskiem ;-) on to ponoc uspokajal sie dopiero na 20 stopniowym mrozie na balkonie. a do ogrodu wystawiali go tak, ze nie bylo nic slychac, tylko obserwowali wozek - jak sie caly kiwal, znaczylo, ze ryczy.
ale za to jadl jak nie wiem - ledwo skonczyl jedna butle, ryczal o druga. jak mial 6 miesiecy, mama mu obierala jablko i on bez zebow je zjadal (zjak krolik). wszystko dojadal po starszej o 3 lata siostrze-niejadku...
o byl tak gruby, ze nie mogl sie sam schylic po zabawke, bo mu brzuch przeszkadzal ;-)
i wstawali do niego 16 razy w nocy.. wyobrazcie sobie ten sen ;-)
ale wyobrazcie sobie, ze Filip ponoc ma taki sam glos i sposob ekspresji ;-) (jak gada, mruczy, prezy sie i ryczy) jak moj maz!!! smiesznie, co???
takze, Nieistotku, nie jest jeszcze najgorzej z twoim Filipkiem... :-) :-) :-)
sugar - moj roznie, ale ma jedna dluga (min 4,5h, max 6h) przerwe na sen, potem zje, potem sie budzi co 1,5-2,5h... budzi sie na dluzej zazwyczaj jakos ok. 9... (a kladzie po 12)
najgorzej, jak czasem ok. 6-7 rano sie wybudzi i nie chce juz spac... mamo, wtedy jest dramat!