Loren, to mnie ucieszyłaś:-) Oby te bóle a'la miesiączkowe zwiastowały coś dobrego. Co do termometru, to ja jestem zielona w tych sprawach. Niby kiedyś miałam zadanie domowe na naukach przedmałżeńskich, ale to była taka praca domowa niedokładna, treść częściowo zaczerpnięta z netu;-) No i nie wiem jak to u mnie będzie z temperaturą w czasie ewentualnej ciąży, bo ja mam zazwyczaj temperaturę nieprzekraczającą 36 stopni. Np. teraz wg pomiaru "pod pachą" mam 36,2. Mam autoimmunologiczną niedoczynność tarczycy (Hashimoto) - taka ze mnie zimna kobitka;-)
Pozdrawiam