Używasz bardzo starej przeglądarki. Nasza strona (oraz inne!) może nie działać w niej dobrze. Naprawdę czas na zmianę na przeglądarkę, która będzie bezpieczna i szybka, na przykład darmowego Firefox, albo darmową Operę. Obie są bardzo szybkie, bezpieczne i wygodne.
mysza a jaki problem mialby byc z malym w hotelu nawet lozeczko mieli i dali na pokoj na parterze zebysmy nie musieli chodzic po schodach. a wyjazd do ludzi to byla super sprawa
vii nie martw sie katarkiem bo to niestety sie zdarza. Dawidek mial katar przez 2 tyg jak mial 6 tyg i tez umieralam ze strachu, idz do pedatry i niech oslucha plucka to bedziez spokojniejsza. ale jesli nie ma temp to nie masz sie co martwic
madzioszka ja dzis tez bylam na uczelni i poszlo mi calkiem dobrze, egzamin zaliczylam, rozdzial pracy sprawdzony odebralam i o dziwo dostalam duuuzo pochwal i piatke na koniec z seminarium!!!
zawalka ja sobie tu post pisze a tu taki kryzys:/ swoje poplaczesz i wszystko wroci do normy za jakies... kilka tygodni wiesz co ja pamietam jak w dzien wyjcia ze szpitala poklocilam sie z mezem o kase, ryczalam tak, ze az sie zanosilam, patrzyiam na mlodego i ryk, kilka h to trwalo zanim sie uspokoilam. pozniej plakalam, ze dziecko placze i nie wiem o co chodzi albo, ze nie daje mi spac i jestem zmeczona silna baba jestes dasz rade o moj wlasnie ryczy wiec lece
hello hello
jestem, mam nadzieję że już będę częściej znajdować czas żeby Was poczytać. aż mi dziwnie, że nie jestem w stanie nadrobić tych tygodniowych zaległości. przed porodem siedziałam przed komputerem non stop, a teraz...
póki co jestem w szoku jak życie moje się odmieniło... no cóż dopiero tydzień za nami, przyzwyczajamy się
Zawalka - ja też płakałam przez pierwsze dwa dni w domu, ze szczęścia przede wszystkim, ale też pewnie emocje spływały ze mnie, no i pobyt w szpitalu też trzeba odreagować, a Twój był wyjątkowo długi :/
a coś mi tu mignęło o wyjazdach nad morze. znacie może miejsca odne polecenia? bo w sumie może nie teraz ale tak koniec sierpnia/wrzesień udałoby nam się wybrać? o ile kasa pozwoli, a z tym bywa różnie.
pozdrowienia )
e_v, Zawalka Bardzo się cieszę z Waszych pierwszych wspólnych chwil, doskonale wiem, że są one też najtrudniejsze...Zmęczenie, hormony, płacz, który doprowadza do do szału...ale mówie Wam to najpiękniejsze co mogło się Nam przytrafić! Ostatnio odkopałam posty z mojego dnia porodu, Wasze wpisy po urodzeniu Filipka, wszystko sobie przypomniałam, jak nie mogłam wyjść z domu, jak klęłam na taksówkarza, jak pierwszy raz zobaczyłam mojego Skarba...jego pierwszy krzyk, spojrzenie, sen... bardzo się wzruszyłam...
Pierwsza noc Jasia w domu przebiegła spokojnie. Budził się co 3 godziny, zjadł mleczko i spać i tylko jedna kupka była. Ja za to jak wariatka ciągle latałam do łóżeczka sprawdzić, czy on tam jest. Mój wczorajszy płacz był ze wzruszenia. Po tych żółtych salach i pościeli na patologii i tych szpitalnych klimatach moje mieszkanie wydało mi się cudowne. Chodziłam i dotykałam każdy mebel, siadałam na fotelach, kanapie, kładłam się na moim wygodnym łóżku i śmiałam się ze strumieniem łez. Raczej na razie nie mam obaw, że sobie nie poradzę. P. uwielbia małego przewijać i jak na razie mi pozostawia tylko karmienie. Szpital wystawił mu zwolnienie lekarskie na opiekę nade mną i teraz przez 14 dni będzie z nami.
Jeszcze nie zaczęłam nadrabiać forumowych zaległości, ale mam taki zamiar.
e_v-szkoda, że się nie spotkałyśmy w szpitalu, ale wiadomość o tym,że urodziłaś podniosła mnie na duchu i było mi tam trochę łatwiej.
Jeszcze raz dziękuję Wam dziewczyny za wsparcie i nie mogę się już doczekać, żeby pochwalić się Wam moim synkiem.
nasz pierwsza noc w domu była straszna, nie spaliśmy wcale, bo zanim sę położyliśmy Dominika już się obudziła, oczy jak 5 zł i tak do 4 rano, dwie godziny kimy i od nowa, zastanawiałam się skąd ona czerpie energię skoro mi brakowało? ale to chyba była rekacja na nowe miejsce, bo teraz już jest w miarę dobrze
paula_zg - napisz mi jak się nazywa to miejsce w którym jesteście, jakiś kontakt do nich, zanotuję sobie i schowam i mam nadzieję że skorzystam
zawalka - ja myślałam żeby gdzieś Cię tam odszukać jak już urodziłaś, ale potem sobie pomyślałam, że nie będę Ci zawracać głowy, w pierwszy dzień człowiek czuje się fatalnie i ostatnia rzecz na jaką ma ochotę to są odwiedziny, a w drugi dzień już wychodziłam i od rana tylko tą myślą żyłam )
zbieram się na powietrze trochę )