Witajcie Kochane!!!

Dziękuję Wam za dzisiejszą pamięć o mnie...Kochane jesteście!!!


A dziś śmiesznie było podczas badań. Maluszek uciekał od ultradźwięków jak tylko mógł,

co położna go znalazła chwilkę słyszałam serduszko, plum i już popłynął Maluszek...znów poszukała, poszukała....na chwilkę usłyszałam plum i znów popłynął... Położna się śmiała, że się bawi w kotka i myszkę aż ja się zaczęłam śmiać w głos z tego wszystkiego...


A wyniki...trochę spadły...

spadł mi poziom żelaza więc dostałam dodatkowe witaminy, by to nadrobić, a tak poza tym wszystko w porządku. Badał mnie tradycyjnie...powiedział, że Maluszek rozwija się prawidłowo

i że bardzo ładnie mi się zaokrąglił brzuszek...

Choć od początku ciąży przybrałam 3,5 kg. Niby normalnie powinnam do końca ciąży mieć najwyżej 58kg

ale chyba się nie uda...
Mąż mi wypomina każde ciastko, każdego paluszka:-( aż się poryczałam ostatnio...Wiem, że on to robi przede wszystkim w trosce o mnie....ale nie znoszę u niego takiej przesady. :-(
Liliann Kochana tyle dni minęło...myśląłam o tobie codziennie...Chodizłam też na rekolekcje adwentowe m.in. w intencji mojego Maleństwa, ale i wszystkich Maluszków, które mają się urodzić...Pamiętałam w szególności o Tobie i Twoich dwóch sedruszkach...Mam nadzieję, że już doszłaś do siebie i jesteś szczęśliwa...Pozdrawiam Cię z całego serca!!!!



Katarzynka83 pytałaś o wychodzenie na zwolnieniu. Myślę, że sprawa jest indywidualna, ja np. mam wpisane na zwolnieniu "leżeć"

i niestety, w takim wypadku lepiej unikać miejsc publicznych i się pilnować. Nie wiem jak Ty masz wpisane, powinnaś to sprawdzić. Jeśli "możesz chodzić" i tak masz wpisane, to superancko i wówczas niczym się nie przejmuj.


Ja o tyle mam jakąś znośną tą sytuację, że mój adres zameldowania jaki wszędzie podaję jet zupełnie inny niż tam gdzie mieszkam, i w razie kontroli ZUSu (które wierzcie mi, że robią) ratuje mnie to, że nie mają mojego adresu gdzie przebywam, a mama im nie poda

. W pracy nie zakapują na mnie, bo mają więcej do stracenia...jeśli ja bym ich podała np. do sanepidu

Tylko dlatego się nie boję wychodzić i planować swiąt poza miejscem zamieszkania. Ale w przeciwnym razie było by fatalnie.
Zazrdoszczę Wam Dziewczynki, że macie wpisane że możecie chodzić...dlaczego ja tak nie mam???



Misza Gratuluję ruchów Maluszka !!!:-) to przepiękne uczucie!!!:-)
Dziś też zapyatłam lekarza o szkołę rodzenia...i mi powiedział, że to zdecydowanie za wcześnie, ale głównie chodziło mi o to, że w moim miasteczku wszystkie te szkoły są odpłatne

u Was też tak jest dziewczynki ????? 60 zł za 4 godz w miesiącu

nawet w szpitalu takie mają ceny...w szkou byłam

myslałam, że jak w szpitalu to bezpłatnie

Poza tym lekarz też ma dylemat, bo będzie mi msiał wypisać zwolnienie, że nie mogę ćwiczyć, tak jak wpisuje w karcie...to wszystko musi się pokrywać ze sobą...
Mela mi też lekarz powiedział, że badania typu morfologia, mocz, cukier itp. wykonuje się normalnie 3 lub 4 razy w całej ciąży jeśli przebiega poprawnie,

tylko przy podwyższonym ryzyku robi się te badania częściej. Poza tym ja mam wizyty co 2 tygodnie. A położna kartę wypełnia po prostu po kolei zapełniając rubryczki, nie zostawia miejsc, może ja mam inną kartę niż Ty, nie mam tam wpisanych tygodni ciąży, to ona je wpisuje ręcznie.

wtedy kiedy jestem i zapisuje dokładnie datę wizyty, i datę badań. A jak nie mam morfologi to nic nie wpisuje.
Imagination...myślę, że podczas takich przykrych słów, które słyszysz od T odrazu powinnaś reagować i mówić mu o swoich uczuciach, on po prostu sobie nie zdaje sprawy z tego, że Ciebie rani...nie nauczy się inaczej jeśli nie będziesz mu mówć, w których momentach to robi.

Ja też to przerabiałam ze swoim Mężem.
Poza tym chyba nic nie wskórała ta Wasza poważna rozmowa, skoro jego podejście jest takie, że lepiej więcej odłożyć kasy na później i się męczyć tyle miesięcy teraz. Raz, że osobno, a dwa, że w takim domu gdzie mieszka Twój brat. Nie rozumoiem poejścia.., kto tu jest ważniejszy kasa, czy WY???

Przecież to nie wpłynie korzytnie na Ciebie i Maluszka...Wy jesteście
już rodziną, a nie dopiero po porodzie

. Powinniście razem spędzić święta...to taki ważny czas...od momentu poczęcia (a razem planowaliście dziecko) Wasz związek powinien być nierozerwalny...Czas odciąć pępowinę od mamusi...teraz Ty i Maleństwo powinniście być na pierwszym miejscu...to Wy jesteście rodziną najbliżą dla T. Uświadom mu to...

Imagination...porozmawiaj z nim kolejny raz...i kolejny...jeśli trzeba...Walcz o swoje plany, swoje marzenia i swoje potrzeby!!!!

Nie powinniście mieszkać razem jak macie ku temu szansę...i to w gruncie rzeczy zależy od Was.
To oczywiście moje zdanie...a Ty zdecyduj sama...Powodzenia!!!

A takie przygnębienie to każda kobieta przechodzi...ja też tak miewam...ale nie martw się Kochana....Postaraj się myśleć pozytywnie...

Przecież one zależą tylko od Ciebie, Ty je możesz zmienić...

I tak jak ktoś już napisał, masz jeszcze czas by poczuć ruchy Motylka...bądź cierpliwa Kochana...nerwy i zamartwianie się na prawdę nie przyspieszą ruchów...i nie poprawią Ci nastroju.

Głowa do góry i uśmiech proszę....ooooooo odrazu lepiej...:-)
Pozdarwiam wssystkie Dziewuszki i życzę miłego popłudnia...


pogodnych myśli...i kopniaczków od Motylków

