aga_k_m
maj '09 - Jagódkowa mama
witam się popołudniowo-wieczorną porą
Kochane jesteście - wiecie??? muaaa :*** każdej z osobna
co z Jagą?
Z Jagą gorzej... dlatego byłam dzisiaj u lekarza. Wytrzymalismy ten minimalny czas dietki. Jaga w ogóle jednego lekarstwa nie chciała przyjmować, a że to w saszetce i do picia... to sorry... ale nie będę jęj męczyła przez strzykawkę żeby zapodać jej prawie szklankę preparatu. Na szczęście był to lek na "nieodwodnienie", więc... spoko - bo lekarka nie zauważyła stanu odwodnienia u Jagi (wiec w sumie zdziwiona byłam dlaczego nam to przepisała).
W sobotę z rana wymiotowała nam juz po tej wodnej kaszce (a nawet z chęcią ją piła - bo w sumie tylko to mogła, więc już nawet nie wybrzydzała), na spacerku mimowolnie jej z buzi ciągle woda leciała... (bo w sumie Jaga zyła na słoiczkach marchewkowych, obiadku z Gerbera, chrupkach kukurydzianych).
Fakt - była spora poprawa kupkowa przy zastosowaniu tej diety, ale za to dziecko zaczęło mi przelatywać przez ręce.
Tak więc wieczorem w sobotę Jaga dostała swoje pierwsze mleczko (proporcja na 240 ml wody: 3 miarki mleka, 5 miarek kaszki ryzowej), i w niedziele miałam na nowo problem kupkowy. Do tego ma jakies drobne zmiany na skórze...
Dzisiejszy werdykt lekarza - nietolerancja białkowa...
Wyszłam z apteki lżejsza o 100 zł (a w sumie to już ponad 150 zł od czwartku poszło)... i nie wiem co to dalej będzie - bo ciągle nam zmieniają leki (tamtych z czwartku mam juz nie podawać).
Mleko (Enfamil Sinlac) lekarz przepisał mi w pojedynczym op. więc za 3 dni znowu musze zawitac u lekarza po recepte... Porażka...
Marzena - ja też prasuje przed wyjściem z domku. Mam to samo zdanie - to jest PO PROSTU GŁUPIEGO ROBOTA - i tak w szafie się pogniecie.
Kochane jesteście - wiecie??? muaaa :*** każdej z osobna
co z Jagą?
Z Jagą gorzej... dlatego byłam dzisiaj u lekarza. Wytrzymalismy ten minimalny czas dietki. Jaga w ogóle jednego lekarstwa nie chciała przyjmować, a że to w saszetce i do picia... to sorry... ale nie będę jęj męczyła przez strzykawkę żeby zapodać jej prawie szklankę preparatu. Na szczęście był to lek na "nieodwodnienie", więc... spoko - bo lekarka nie zauważyła stanu odwodnienia u Jagi (wiec w sumie zdziwiona byłam dlaczego nam to przepisała).
W sobotę z rana wymiotowała nam juz po tej wodnej kaszce (a nawet z chęcią ją piła - bo w sumie tylko to mogła, więc już nawet nie wybrzydzała), na spacerku mimowolnie jej z buzi ciągle woda leciała... (bo w sumie Jaga zyła na słoiczkach marchewkowych, obiadku z Gerbera, chrupkach kukurydzianych).
Fakt - była spora poprawa kupkowa przy zastosowaniu tej diety, ale za to dziecko zaczęło mi przelatywać przez ręce.
Tak więc wieczorem w sobotę Jaga dostała swoje pierwsze mleczko (proporcja na 240 ml wody: 3 miarki mleka, 5 miarek kaszki ryzowej), i w niedziele miałam na nowo problem kupkowy. Do tego ma jakies drobne zmiany na skórze...
Dzisiejszy werdykt lekarza - nietolerancja białkowa...
Wyszłam z apteki lżejsza o 100 zł (a w sumie to już ponad 150 zł od czwartku poszło)... i nie wiem co to dalej będzie - bo ciągle nam zmieniają leki (tamtych z czwartku mam juz nie podawać).
Mleko (Enfamil Sinlac) lekarz przepisał mi w pojedynczym op. więc za 3 dni znowu musze zawitac u lekarza po recepte... Porażka...
Marzena - ja też prasuje przed wyjściem z domku. Mam to samo zdanie - to jest PO PROSTU GŁUPIEGO ROBOTA - i tak w szafie się pogniecie.
ale co zrobić mam go przez swoją głupote!chciałabym wyglądać tak jak kiedyś,tzn.jak przed ślubem czyli 55kg to chyba już mało realne ,teraz jak chce dzieciątko to nie ma sensu brać się za dietke.A ty to bardzo dobrze wyglądasz i nie masz co zrzucać
serio!
), planujemy tam zaglądać w deszczowe dni (co by z dzieciem w domu nie siedzieć
na szczęście ja tylko Marcela ciuszki prasuje, a nasze to albo na tyłku się "wyprasują" albo przed samym wyjściem się prasuje