Moich przygod z urzedami cd. Pojechalam dzis do Finanzamtu po ten wazny dla WGKK papierek....w Finanzamcie poszlo ok i pojechalam juz dowiesc ten papier, gdy juz znalazlam sie w WGKK przyjela mnie inna pani niz wczoraj po czym tlumacze jej ze wczoraj bylam u nich i ze mialam im to dostarczyc, pytam czy juz bedzie ok czy to wszystko, kobita wziela e card i spoglada w system, mowi ze oni tego nie potrzebuja.....ja mowie potrzebujecie bylam wczoraj, baba na mnie popatrzyla jak na niepowazna a ja wyjelam jej kartke z wczoraj gdzie zacna pani z WGKK mi napisala co trzeba dowiesc tak ze mialam dowod, w miedzyczasie dziecko mi zdazylo zrobic kupe, zglodniec posikac sie hehe no ale teraz cd...odeslala mnie z kwitkiem ze w systemie ok i ze nie wie co sie stalo ze to trzeba dzwonic do tych od KBG co przelewy robia, mowie ze ja juz do nich dzownilam przedwczoraj i pieniadze do 10 mialy byc a nie ma, zapisala mi baba numer tel zeby do nich dzwonic! uwaga zadzwonilam ale tym razem do meza ze taka sprawa jest i on poszedl do ksiegowej swojej i ta tam zadzwonila, tej powiedzieli ze wszystko ok tylko czekaja na jakies dane zeby sie zaktualizowaly i pieniadze powinny niebawem przyjsc. Dziewczyny mnie juz nie chodzi o pieniadze bo zyjemy z meza zarobkow ale...co oni wyprawiaja z ludzmi...dalej nie wiem czy na koncie pojawi sie zalegla kasa...bo juz dwa miesiace jest to samo...mam nadzieje ze nie zanudzilam ale w sumie to moze dotyczyc kazdej z nas takie chodzenie i odsylanie.