Oliwier i Amanda wszystkiego co najlepsze dla Was w tym specjalnym dniu 
Larcia dzięki za super imprezkę W od razu padł mi w samochodzie :-):-)
Dzisiejsza tura po przedszkolach zakończyła się fiaskiem wszędzie full
Lubiczanko rozmawiałam również z dyr. specjalnego przedszkola i niestety na dzień dzisiejszy nic nie może poradzić lista oczekujących na szczęście jest krótka W jest chyba trzeci ale to nie oznacza że jako trzeci się tam dostanie bo przyjmowane są dzieci według potrzeby a nie wg listy

szkopuł polega też na tym że W nie ma formalnej diagnozy bo niestety diagnostyka tego typu schorzenia musi potrwać nie przyklepują tego po jednym spotkaniu

jak będzie miał pełną diagnozę to zupełnie inna bajka będzie bo w takiej sytuacji jak mam teraz po prostu przysługiwać mu będzie nauczycielka do domu
Moniadan co do agresjii W to nie jest tak że on podchodzi do dzieciaków i leje jak leci

ostatnimi czasy bardzo się uspokoił i już tak nie bije raczej jak z nim jestem w towarzystwie to są bardzo wybiórcze incydenty gdzie kogoś popchnie;-) ale tu się znalazł w kompletnie nowej sytuacji 36 dzieciaków latających wrzeszczących i ze sobą gadających a W nie potrafi się komunikować te sytuacje gdzie on kogoś popchnął czy uderzył to były w takich momentach gdzie normalne dziecko powiedziałoby "to moje" "ja się tym bawię" czy "chcę wejść na ślizgawkę" itp. a że W nie wie jak się komunikować to popchnie czy uderzy bo wie że w ten sposób dopnie swego aby wyplenić u niego to potrzebna jest terapia i ciągłe mówienie do niego tłumaczenie poprzez pokazywanie a nie przez słowa których on nie rozumie

w tym przedszkolu jest 36 dzieci i tylko 4 panie do ogarnięcia a żadna nie ma przeszkolenia jak radzić sobie ze specjalnymi dziećmi a i żadna nawet nie może poświęcić W tylle czasu ile on potrzebuje...W żyje w swoim świecie a tego w którym my żyjemy i ich reguł po prostu nie rozumie przez co często się frustruje i ciężko nad nim zapanować

dzisiaj mi pani powiedziała że W się zachowywał bardzo dobrze żadnych napadów frustracji czy agresji ale to tylko dlatego że nie próbowała go kontrolować i wymuszać na nim jakieś zachowania tylko puściła go samopas że sobie łaził gdzie chciał i było wszystko git no ale na dłuższą metę to się mija z celem aby on został pozostawiony sam sobie no i przecież może sobie krzywdę gdzieś zrobić....ehh to się napisałam ale mam nadzieję że mniej więcej wyjaśniłam o co kaman w tej małej kopule mojego synka ;-);-);-)
Tichonek trzymam kciuki za powodzenie misji :-):-):-)
Dobra zmykam jakiś obiad zaserwować mężowskiemu ;-)