Dziewczyny bardzo Wam dziękuję za oferty pomocy.
Jesteście wyjątkowe, w życiu nie spotkałam z taką życzliwością, tym bardziej, że się nie znamy.
Rzadko spotyka się tak dobrych ludzi, którzy oferują pożyczkę osobie, której właściwie nie znają.
Ja mam tu taką dobrą znajomą, która na pewno mi pomoże, bo zna dobrze moją sytuację.
Wie, że znaleźliśmy się w takim dołku nie przez naszą rozrzutność, ale dziwne przepisy w Irlandii.
No i to, że dziewczynki urodziły się za wcześnie też nas kosztowało masę pieniędzy.
Oczywiście nie żałuję tych wydanych pieniędzy, bo dzięki Bogu dziewczynki nie mają większych problemów zdrowotnych i bez wahania wydałabym jeszcze raz, bo kocham je najmocniej na świecie i są dla mnie wszystkim.
Jednak od czerwca na dojazdy do szpitala, wizyty(wizyty bezpłatne, ale dojazdy) i leki oraz wizyty u GP wydaliśmy ponad 2500 euro.
Poza tym czekam na rozwój sytuacji z moją pracą.
Dziś jest ostatni dzień mojego macierzyńskiego, a ja nie wiem co dalej, bo moja szefowa nie umie podjąć decyzji.
Ponad m-c temu byłam u niej i oświadczyłam, że chcę od stycznia wrócić.
Ona do mnie, że nie wie ile może mi dać godzin, bo to martwy m-c dla handlu, bla, bla bla.
Powiedziała, że zapyta rodziców, bo są właścicielami i księgowej co zrobić i da mi znać.
Do dziś nic nie wiem, mimo że się przypominałam.
Wiem, że nie chce mnie całkowicie zwolnić, bo jak zaczną się urlopy to byłabym potrzebna.
Mimo że podpowiedziałam jej, że ma mi dać tymczasowe zwolnienie bez P45 to dostałabym zasiłek, jednak ona nie wie co zrobić.
Jutro idę do niej na 18sta jak zaczyna pracę, aby na środę przygotowała mi odpowiedni list do Socjalu.
Bo jeśli mnie przyjmie to i tak tylko na 3 dni w tygodniu.
Wiem też od koleżanki z pracy, że nasz kolega, który najdłużej tam pracuje, w czwartek wywinął jakiś numer w pracy i szefowa go złapała.
Zawiesiła go tydzień i ma w tym czasie zdecydować czy go zwolni czy da mu kolejną szansę(miał już warninga że na nią krzyczał).
Jeśli go zwolnią to ja na pewno wrócę, choć mam nadzieję, że dostanie kolejną szansę, bo on też ma 2 dzieci i niepracującą żonę.
Ale to już nie moja decyzja.
Więc jeśli uda mi się wrócić nasza sytuacja nie będzie zła i wszystko się nam ułoży(liczę na to, ale nie kosztem kogoś innego),
jeśli nie to oczywiście przysługuje mi JB, ale trochę to potrwa zanim go otrzymam.
Na pewno sobie poradzimy, tylko potrzeba czasu.
Jeszcze raz ogromnie dziękuję za Wasze kochane i dobre serca. Jesteście wyjątkowe.
Normalnie brakuje mi słów, aby wyrazić moją wdzięczność.
Ja chciałam tylko wyrzucić swoją złość, a tyle serducha otrzymałam.
W szoku jestem, ale pozytywnym, że dobrzy ludzie są na świecie.