anineczka nie gratulowac. Jak sie wprowadze to wtedy. Formalnosci jeszcze nie podpisane, wiec narazie nie mowie "hop" :-) Wprowadzimy sie tam juz w najblizszym czasie, ale moze wyjsc tak, ze papiery podpiszemy dopiero we wrzesniu, w zaleznosci jak szybko kase zbierzemy, a jeszcze Nam brakuje. Co do odmalowywania, to jest wszystko zalezne jak sie dogadaliscie z agencja/landlordem. W umowie powinno byc to zamieszczone jasno i wyraznie, ze np co 3 lata landlord/agencja zobowiazuje sie do malowania scian. My na poprzednim zamieszkaniu mielismy, ze co 2 lata...no tyle zesmy tam nie mieszkali, ale wszystko bylo odmalowane przed Naszym wprowadzeniem sie i zostalo to na nowo pomalowane po Nas, kiedy zesmy sie wyprowadzali(mieszkalismy tam tylko 9 miechow), ale koles taki byl, ze na nowo robil zanim ktos sie tam wprowadzil(fuszka akurat trafila sie mojemu M, a sciany byly przeciez czysciutkie). Oni moga, ale nie musza. Przy podpisywaniu umowy wystarczy postawic warunek i wtedy musza sie tego trzymac. Wiec nie ma jakiegos przepisu jednoznacznego na to, wszedzie pisze, ze to kwestia dogadania sie.
Ja tak wpadam i wypadam, niewiele Was czytam, wiec nie komentuje wszystkich postow, tylko akurat to, co rzucilo mi sie w oczy..
Aha!madbebe zdrowka dla corci!Wazne jest w czasie tej choroby, zeby pila, nie musi jesc, wtedy nikomu sie nie chce jesc. Jak sama wyciaga juz raczki po amu, to dawaj jej suche rzeczy, to co wymienilas to jest idealne, paluszki, chrupki, sucharki itp plus mnostwo wody, to wystarczy. A juz kolejnego dnia niech je, co chce, byleby nie ciezkostrawne, raczej mieso jest niewskazane jakies tluste i sery,ogolnie nabial tez bym nie dawala. Moze jakas zupke na chudym miesku, no co chcesz, to daj, byleby cos lagodnego dla zoladka. Nic jej nie bedzie, nie martw sie :-)
Teraz mykam, ostatnio tyle sie dzieje, ze nie mam glowy tu przysiasc, ale trzymajcie sie!ide wcinac lody i wlaczyc sobie gladiatora, bo mam ochote popatrzec na ciacho :-) Wczoraj terminator salvation bo tez mialam ochote na ciacho hihi :-) a poprzedniego dnia avatar, bo jakos to ciacho mnie ciagnie :-) (pan Worthington oczywiscie) no to sajonara