reklama

Mamy z Irlandii!!

reklama
Witam was wszystkie i z góry dziekuje za pomoc:)moze troche przewrazliwiona juz jestem bo poród lada dzien a ja coraz mnie kumam przez stres,w pl. Przy porodzie były komplikacje ale tam rozumiałam co sie dzieje i o co chodzi teraz niby wszystko ok ale same wiecie ze tu wszystko na kontroli jest ok.boje sie tego porodu mocno .byłam na kontroli w brey w klinice i tam mi nic nie umieli powiedziec o tłumaczu tylko ze jest na tel szpitala i to szpital decyduje.jestem dobrej mysli wkowam słówka dziekuje za słowniczek :)pozdrawiam was wszystkie
 
AsieńkaM - ja Alince jeszcze na oparciu łóżeczka wieszałam pieluszkę skropioną Karvol-em (odpowiednik Olbas Oil, tylko troszkę delikatniejszy).
Tym bardziej, że jak ją ostatnio smarowałam tą maścią, to niestety wyszło jej uczulenie, wiec nam to chyba niestety odpadnie. Na szczęście juz jest na tyle duża, że już sobie radzi z katarem i odkasływaniem.

Życzę dużo zdrówka dla Zuzi.
 
Witam się:-)
Piosenka ja też przy pierwszym porodzie w Polsce miałam komplikacje i to spore,mój syn się z 1 punktem urodził,ledwo go odratowali i miałam strasznego stresa w drugiej ciąży,że się to powtórzy.Uczyłam się pilnie sformułowań po angielsku na ewentualny wypadek...Na szczęście wszystko poszło elegancko,ale jak mówię w bólu tak mi się angielski włączył,że nawet mój mąż się śmiał,że nigdy przedtem i nigdy potem tak nie śmigałam engliszem:-DSpokojnie,dasz radę:tak:
Aniaa jak Lenuśka?
Anineczko a Jeremy?
Idę bigos mrozic;-)
 
Ewelcia za 2 tygodnie,3 marca-w sobotę o 12:00:tak:
Bigos zamrożony,musiałam go szybko usunąc z pola widzenia mojego P bo co chwile "musiał spróbowac czy dobry":-DTakim sposobem musiałabym niedługo drugi gar gotowac:dry::-D
P pojechał na NCT:baffled:Mam nadzieję,że przejdzie bo NCT do dziś:szok::-D...Nie no,bez jaj,mam nadzieję,że wsio będzie ok:eek:
Paska skórzanego Radkowi do spodni garniturowych nie mogę nigdzie kupic:wściekła/y:A on ma tylko materiałowe paski i jakieś takie khaki czy cuś:dry:
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry