reklama

Mamy z Irlandii!!

Iwonko nie umknęło Ci nic, po prostu nie pisałam czym się zajmuję. Pracuję jako nauczyciel w oddziale przedszkolnym i obecnie uczę 6-cio latki, oraz mam nauczanie indywidualnie z dziewczynką niepełnosprawną... Tym samym, ja z bakteriami które łapię od dzieci radzę sobie do pewnego momentu ale już Bartek przełapuje i się rozkłada w wyniku mutacji.
Bartol akurat chodzi już ponad 3 lata do przedszkola (poszedł jako 2,5 latek)i rok spędził w żłobku..... Ze swoimi bakteriami z przedszkola daje sobie radę, ale jako że to alergik i astmatyk to nasze leczenie lekami poza wziewami i takimi tam na początku przeziębień jest wspomagające.......


wiolaola witam :D

Co do mężów to mój akurat i to w swoje urodziny robi sos słodko-kwaśny do skłoików.......
A ze sprzątaniem..... hmm zaczęłam mnie j sprzątać a ten zaczął dostrzegać brud i sprzątać :D.....

Życzę Wam słonka dziewczyny, bo u nas jet cieplutko i słonecznie :D
 
reklama
Bry wieczór

Widzę, że ruch nam się na wątku zrobił - i bardzo dobrze!!!!!

Gosia - a Ty uczycielka jesteś. Chyba fajnie pracuje się z takimi maluchami??

Wiola - witaj, moge potwierdzić to, co dziewczyny juz napisały. Ja swoją pierwszą córkę urodziłam w Polsce. Trauma po tym zdarzeniu i pobycie w szpitalu na bardzooooo długo wyleczyła mnie z chęci posiadania dalszego potomstwa. Tu urodziłam swoją drugą córkę - pobyt w szpitalu wspominam bardzo mile i zdecydowałam się na jeszcze jedno dziecko - które to skończyło 16 mies. i też super!! Więcej dzieciaczków nie planuję, ale jakby się trafiło, to płakać nie będę z tego powodu.
A na pewno nie będę się stresować, tym, że z nów pobyt w szpitalu itd.
 
katrina - tak uczycielka :D z dzieciakami fajnie się pracuje, ale z roku na rok coraz gorzej- w sensie zmian rozwojowych, wszechobecnych gier, braku czasu rodziców, i dużej ilości cukru. Coraz częściej ma się wrażenie iż dzieci pasą się na łące załatwiają się gdzie popadnie i nie musza po sobie sprzątać, a rodzice pozwalają im robić co tylko chcą aby mieć święty spokój. Same z siebie dzieciaki są kochane, które lubią pracować, bawić się itd.. a lgną do człowieka niesamowicie.

Dziewczyny a tak poza porodami to jak Wam się mieszka/ żyje w IRlandii?? Jak długo już tam jesteście??
 
Witam

Ja tam zazwyczaj męża nie gonię do sprzątania, ale jak sie sam zadeklarował to powinien wywiązać sie z tego obowiązku żeby mi było miło. Oj już nie ważne.

Ostatnio P znowu naniósł mi kapusty więc zaraz będę parzyć kapustę, ryż się gotuję i mięso zmielić muszę. A z reszty kapusty pewnie znowu bigos trzasnę. Tak miałam ochotę na pierogi ale to nie ucieknie, zrobię za parę dni.

Gosia i Bartek ja już w Irlandii 7 lat, cały czas w tym samym mieście. Ogólnie żyje się dobrze, jak to wszędzie bywa raz z górki raz pod górkę. Mnie jedynie brakuje rodziny, przede wszystkim rodziców i rodzeństwa. Mój P ma tutaj brata, 2 kuzynów i kuzynkę.
Co do dzieci to z obserwacji faktycznie jest coraz ciężej, i to w większości wina rodziców, zero obowiązków i myślą że im sie wszystko należy i trzeba im to dać. Ja nie mówię, że dzieci trzeba bic, tresować i ustawiać po kontach cały czas ale jakieś zasady muszą być i limity.

Wiola ja pierwszę dziecko rodziłam tutaj i kolejne też będe tutaj rodziła i to w tym samym szpitalu. Mimo, że pierwszy poród trwał bardzo długo to pobyt w szpitalu wspominam bardzo dobrze, opieka fajna, każdy pomocny. Np w karcie miałam zapisane że chcę karmić piersią, okazało sę, że młoda nie chcę i bez problemu dostałam buteleczki z gotowym mleczkiem dla zuzi z dokręcanymi jednorazowymi smoczkami.

Ale się rozpisałam, spijam herbatkę zjem śniadanko i biore sie za robotę. Miłego dnia
 
hello

Asienka M - to ja podobnie jak Ty, tez tu 7 lat, nie dość, że w jednym miasteczku, to cały czas w tym samym domu.
Też nie mogę narzekać. W Polsce pewnie nie zdecydowalibyśmy się na dziecko (a co dopiero na dzieci), bo nie dalibysmy sobie rady. Tutaj kokosów nie ma, ale spokojnie można żyć.

A co do dzieci - to wystarczyłoby je wychowywać, a nie jak w przypadku wielu mam (nie wszystkich od razu piszę) hodować. Dziecko oprócz jedzenia, zabawek i wszystkiego co chce, powinno znać tez zakazy, mieć swoje obowiązki, szanować innych, itd. Mam nadzieję, że moje podejście to nie wina tego, że jestem "starej daty" (mato jak to brzmi), tylko po prostu słusznego podejścia do życia.
 
:) Asienka za rodzina zazwyczaj się teskni.... My byliśmy 6 tyg za granica w tym roku i moje dziecię po jednej z rozmów na skypie z jednym z wujków wtuliło sie we mnie i powiedziało... mamo jedźmy na lotnisko, ja chce do domu...
Ale wakacje znacznie wpłynęły na Naszą przyszłość ponieważ utwierdziły mojego męża w tym że chce wyjechać z Polski.......
Katrina co do wychowania to nie jest to spowodowane czasami/zwyczajami kiedy my się wychowywaliśmy.... tylko chęciami rodziców i podejściem iż droga łatwiejsza jest właściwsza, ale też zapominamy o tym iż małe dzieci uczą się przez obserwacje i to my rodzice jesteśmy ich pierwszymi wzorcami.... i np, agresja dziecka nie bierze się znikąd itp.....
Miłej nocki dziewczyny...
 
Gosia - agresja agresją, ale mam na myśli to, że bardzo często rodzice pozwalają dzieciom na zbyt wiele nie stosując kompletnie żadnych ograniczeń. Czasami wynika to z braku czasu i byc może próba wynagrodzenia dzieciom tego (to głownie w Pl), tutaj wiekszość kobiet nie pracuje - przynajmniej w mniejszych mieścinach takich jak ta, w której mieszkam - wynika to raczej z wygodnictwa (dot. głownie Irlandek, ale nie tylko). Posiadając więcej dzieci zrzucają swoje obowiązki zajmowania się dzieckiem na starsze rodzeństwo - niech każdy robi jak uważa, ale mnie się to nie podoba (to moje zdanie).
 
reklama
Katrina jak najbardziej się z Tobą zgadzam... Co do starszego rodzeństwa to w Polsce coraz rzadziej się je ma, aczkolwiek rodzice tak samo pozwalają dzieciom na zbyt wiele i to co dzieci potrafią zrobić rodzicom.... O agresji wspomniałam dlatego iż dzieci coraz częściej nie wiedzą jak sobie poradzić z emocjami i reagują agresją.. i można się domyślić co zrobi dziecko gdy raz coś sprawi dobre samopoczucie.....
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry