reklama

mamy z norwegii

Oj Agata ja juz ci cos wymyśle co tu robic :-Dweź się za generalne porządki:-D, albo na lajtowo , jakieś keratywne zabawy z małą...
no ja tez po porannych postów obstawiałam , że dzisiejszy dzionek to dzień urodzin Mayi:tak:
 
Ostatnia edycja:
reklama
Ania moze ja innaczej przezylam porod i dlatego jestem w szoku, bo ja nigdy w zyciu w domu nie wytrzymala tak dlugo ze skurczami:szok: moze to ze mialam od razu tak czeste to byly intensywniejsze:baffled: nie wiem...po godzinie skurczy mialam praktycznie bez przerwy i wtedy to juz wylam z bolu. Rozwierania sie dla mnie to byla masakra:szok: parcie to juz sama przyjemnosc,,,, nie nazwalabym tego wogole bolem, tak mi rozwierania popalic dalo:szok:

po takim porodzie to maz by chyba oszalal ze stresu jakbym ze skurczami w domu byla:tak: chyba by sie przygotowywal na akcje Tampezy w domu:-D

mi polozna kazala jechac od razu jak bede regularne na sprawdzenie. W moim przypadku to mowi lepiej niz mieliby mnie odeslac do domu, ale przynajmniej by sprawdzili co i jak, bo nigdy nie wiadomo.

Chyba kawa na lawe i rzeczywiscie posprzatam, ale moj dzisiaj ma kiepski dzien,,, tzn. kazdy u nas w domu ma ciezki, podsypiamy ciagle i nic sie nie chce i troche mi cisnienie skacze jak go widze ciagle w lozku, a ja bede sprzatac:crazy:

no ale nic lepiej to niz sie nudzic:baffled:
 
Hej,
Agata, nie martw się - pogoda ma być coraz lepsza, więc chociaż dluższe spacery pozwolą zabić nudę
Ja powizycie w szpitalu - troszkę to inaczej wygladało. Taką wizytę, o którek mi Agato pisałaś to będę miała miesiąc przed porodem a dzisiaj miałam usg. W sumie mnie to nie zdziwiło, bo lekarz mówił, że skieruje mnie na usg, bo tego z Polski nie honoruje. Ale skoro w liście ze szpitala nie było celu wizyty, to mnie zbili z tropu. Ale trafiłam na super babkę - tłumaczyła wszystko, co widziała- bo ja niewiele rozpoznawałam- śmiała się, że mały śpiewa i ogólnie było miło i sympatycznie. Najważniejsze, że wszystko jest w porządku i chłopak rośnie jak należy.No i potwierdziła prawdopodobną date porodu, jaką wyliczono mi w Polsce. Kolejna wizyta miesiąc przed datą zero, czyli w połowie stycznia.

Ja też się nudzę - nic mi się nie chce...Te szare dni dobijają.. Dobrze, że mąż zagląda do domu, to coś sie dzieje:))
 
a widzisz Zajac, bo ty bylas zapewne w poliklinice w szpitalu, a nie na porodowce. Nie masz suwaczka stad nie jarzylam, myslalam ze to juz zapis. Dziwne ze nie honoruja usg z PL, ale zawsze fajnie podejrzec malucha raz jeszcze wiec spoko. Wiesz mnie tak bardzo te dni ostatnio nie dobijaly, tylko dzisiaj bo na przemian padalo i swiecilo slonce, a ja jestem czula na takie zmiany, wiec nie do zycia:baffled:

ale spokojnie polska mielona kawka postawi mnie na nogi...bo chce zeby mnie ruszylo, meczy mnie takie nic nie robienie. Wcale nie mam ochoty gor przenosic czy pucowac calego mieszkania, ale poprostu sie czyms zajac,,, wiec zmykam robic kawke:tak:
 
Kurcze, dziewczyny poradźcie cos na zgagę, bo zdechnę zaraz. Niby nic dziwnego nie zjadłam a męczy jak cholera....Nigdy nie miałam zgagi - czy to tak już do końca ciąży bedzie??
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry