Oddzial dzieciecy w gdynskim szpitalu jest okropny, wspolczuje wszystkim lekarzom i pielegniarka ktorzy musza tam pracowac... zwlaszcza ze sami wiedza ze nie powinni funkcjonowac ze wzgledow sanitarno epidemiologicznych. Jest jeszcze wegiel z takich lekow zatrzymujacych... ale nie wiem od jakiego wieku, a ostatnio ogolnie nie polecany, ze wzgledow na spustoszenie jakie powoduje w organizmie... no i dieta zecz jasna, suche bulki ryz rozgotowany i inne paskudztwa, pewnie macie wirusa jakiegos a jesli tak to wam w szpitalu duzo nie pomoga, bo nie ma nic na wirusy... ewentualnie eurespal, tak wspierajaco, ale i tak organizm musi sie sam uporac... a jesli zaistnieje kiedykolwiek koniecznosc szpitala, to mysle ze trzeba odrazu jechac na polanki do gdanska, nie bylam w srodku.. ale napewno lepiej tam niz w gdyni, moze nawet lozka dla rodzicow maja.. chym nigdy nie zapomne nocy przespanej w szpitalu na podlodze, obok lozka chorego dziecka... naprade dziwie sie ze nie zamneli go jeszcze, ale hym... brak alternatywy... :/ Powodzenia, kurujcie sie szybko, pozdrowienia z wyjatkowo zasnierzonego bergen!
:-) taka czlonkini na forum to skarb!!
przylåcz sie do Nas! :-)
hiih....i Tomek sie smieje ze mnie a ja latam i sie wkurzam...
