No to ja już po ostatniej wizycie u gina.Uff.Miałam KTG i troszkę się wystraszyłam bo początkowo wychodziło słabo dopiero po długim czasie Krzyś się rozruszał.Ale wszystko jest O.K.:-)Kurczę nie wiem dlaczego gin nie dał mi skierowania do szpitala ani żadnej wzmianki o tym moim cc.Powiedział że i tak mam czekać na termin,bóle lub coś podobnego i wtedy zgłosić się do szpitala,a żadne skierowanie nie jest mi potrzebne.Ja myślałam,że dostanę kwitek z jakąś konkretną datą i wskazaniami a tu nic.

:-(No i teraz mam stresa.Miałam nadzieję że jak pójdę koło 40 tyg to mnie ciachną i za trzy dni będziemy w domku.Cholercia nie chcę tam leżeć i czekać na widzimisię jakiegoś doktorka.Na wszelki wypadek zapisałam się jeszcze na 27 do innego lekarza(
-j--Ty kojarzysz dr Izabelę Puton)
A teraz z innej beczki.Dziś zaszczepiłam Kubę przeciwko ospie i na dluuugi czas mam małego z głowy.Ależ misio był dzielny!!!Tylko jedna mała łezka!


Zmieniłam też przychodnię na bliższą nam,bo z dwójka będzie łatwiej minąć dwa bloki niż pół osiedla.
niekat troszkę mnie pocieszyłaś tym że ponoć drugie dziecko jest zupełnie inne od pierwszego.Może tym razem mały będzie spał więcej niż 1-2 godz dziennie.
Sewa trzymam kciuki żeby wszystko się ułożyło tak jak trzeba po Twojej myśli!!!
Donkat udanego wyjazdu życzę!!!
Myfa małych szkrabów nigdy za wiele(tzn w miarę możliwości i zdrowego rozsądku)Ja poczekam z rok i pewnie zacznę myśleć o kolejnym.
-j-podziwiam Cię za rezultaty.Super!!!
Pozdrawiam cieplutko i kończę już to pisanie bo jak znam życie i moje szczęście to pewnie zaraz zeżre mi posta.Buziole!!!