DZIEWCZYNY!!! ale wy macie tempo!!! no czytac nie nadazam a co dopiero odpisywac??

ale to dobrze - fajnie jak duzo sie dzieje na forum!
my jak zwykle zaganiani i malo czasu na wszystko! moj niuniek po powrocie z Polski cos sobie poprzestawial i teraz znowu malo spi! w ogole sa dni kiedy marudzi, malo spi i co gorsza malo je! nie wiem co to moze byc - moze zeby? bo do buzi wchodzi wszystko co tylko uda jej sie uchwycic, no albo piastki. ale najlepiej jakby mama byla z nia nonstop- gadala, spiewala - wtedy jest ok, ale samemu to tylko chwilke sie pobawi i dalej wolac mame! a mama musi oprocz zajmowania sie dzieckiem jeszcze sprzatac, prac, gotowac, prasowac, pielic ogrodek i robic zakupy!!!!! (tata ostatnio ma baaardzo duzo pracy i malo nam pomaga

) do tego codziennie 2 godziny spacerku wiec wieczorem to juz tylko padam z nog... kochane mamuski- czy wy tez tak macie lub mialyscie jak dzieciaczki byly mlodzsze???? jak godzicie prowadzenie domu i zajmowanie sie dzieckiem? a tatusie? pomagaja duzo??
ara- twoj Marcelek jest super!! slodziutki bobasek!! zyczymy mu z okazji 4 tyg duuuuzo zdrowka i sloneczka! zdjecia do paszportu tez robilismy w snapy snap.
anya- nie jestes sama z tymi przejsciami w konsulacie!! my tez zostalismy zle poinformowanie przez "miluchne " panie z okienka!!! moj maz byl dwa razy sie pytac co trzeba miec zeby wyrobic paszport tymczasowy i dwa razy baba mowila ze musimy miec polski akt urodzenia. no wiec nie bylo innego wyjscia jak tylko zatrudnic rodzinke w polsce do pomocy. wyslalam do nich angielski orginal aktu urodzenia ale okazalo sie ze nie ma tam danych rodzicow i musze jeszce raz wyslac kopie. zeby bylo szybciej i pewniej przesylaismy te dokumenty autokarem przez kierowcow co kosztowalo nas w sumie 30f. jak juz nam zalatwili w polsce ten polski akt ur to bylo na poltora tygodnia przed naszym wyjazdem wiec trzeba bylo zaplacic w konsulacie za expres dodatkowe 22f. no ale co jest najsmieszniejsze to to ze caly ten zachod i koszt byl nie potrzebny bo do tymczasowego paszportu polski akt ur nie jest niezbedny!!! no myslalm ze tam sie wsciekne na miejscu i te wszystkie panie poustawiam po katach! nie dosc ze wydane kupe kasy na marne, (bo jeszce w polsce trzeba bylo te akty tlumaczyc u tlumacza przysieglego) to jeszce zesmy musieli angazowac w Polsce pol rodziny do zalatwiania wszystkiego. normalnie rece opadaja...
maxinka- jeszce troche musisz wytrzymac!! a nastroje to normalna sprawa- ja tez przed porodem to z byle powodu ryczalam i mojemu mezowi tez sie niezle juz dawalam we znaki! czesto nawet nie moglam okreslic czemu wlasciwie placze? no ale ty sie wez w garsc i nie stresuj sie bo Natalka wszystko czuje jak mama sie denerwuje!
tamarunia- ja jeszce raz ci serdecznie gratuluje- Tobie i Twojemu mezowi!! Hafsa jest slodziutka kruszynka!!! cudenko! zycze powodzenia z karmieniem piersia! i uwazaj na brodawki, bo na poczatku prawie zawsze pekaja- smaruj je profilaktycznie najlepiej!
leedsanko- witamy z powrotem! juz myslalm ze cie wcielo...chyba jakos przegapilam twoj post z info ze tez jedziecie do Polski. fajnie ze juz jestescie i ze obydwoje macie sie dobrze! do pracy planuje wrocic na 4/5 eteatu czyli 4 dni w tyg.- mam nadzieje ze mi pozwola!!!
izusia- fajne fotki no i brzunio pokazny! ja tez cierpie z tego powodu ze robale sie pchaja do domu , bo u mnie jak jest cieplo drzwi od ogrodka no osciez otwarte caly dzien - to wtedy nawlatuje albo nawlazi tego pelno! ostatnio zabilam kilka mrowek- ale te akurat jeszcze nie sa najgorsze. najbardziej sie boje o Maie , ze cos ja ugryzie nie daj boze...
evoska - no fajna mamuska z ciebie bedzie! mi tez sie marzy trojka ale nie wiem czy damy rade..czas pokaze! a fotki super! laska z ciebie! ja tam na razie nie widze tych twoich " nowych"kilogramow o ktorych pisalas...
maja - ja ci nie pozostaje dluzna i zamieszczam nasze fotki z wczorajszego spacerku!
maggusia- moi znajomi jak czekali na mieszkanie councilowskie tez najpierw mieszkali w zastepczym i to pare miesiecy, a potem im dali lepsze. takze musicie byc cierpliwi
martuska- wiesz, mi z tym uzaleznieniem to chodzilo o co innego. znam taki przypadek gdzie znajoma siedziala w domu z dzieckiem przez 3 lata i przez te cale 3 lata z domu nie mogla sie ruszyc bo synek jej nie dawal. pierwszy rok siedziala z wyboru a potem juz nie mogla na krok zostawic malego bo strasznie plakal. ona przez te 3 lata w kinie nie byla ani na zadnej imprezie sama! szla tylko tam gdzie mogla zabrac synka. a potem jak w koncu zdecydowala sie go dac do przedszkola to musiala chodzic z nim tam prez 2 m-ce codziennie az sie w koncu przyzwyczail. dlatego mysle ze to chyba dobrze dla oby dwoch stron i dziecka i mamy jak mama wraca do pracy i opieke nad dzieckiem dzieli sie jeszcze z kims innym. wiesz o co mi chodzi?
no to teraz nadrobilam chociaz troche..hehe

mam nadzieje ze nikogo nie pominelam...milego weekendu!!
p.s ciekawe jak tam dziewczyny na spotkaniu???