witam

czytam Was regularnie, ale ciagle cos stoi mi na przeszkodzie by napisac. zwlaszcza, ze pedzicie z tymi postami jak nie wiem co

.
charli20 ja tez jestem bezworeczkowa. i mam rozmaite problemy trawienne. glownie wzdecia, ktore teraz w ciazy osiagnely jakies gigantyczne rozmiary. nie dosc, ze w normalnych spodniach cierpie to w ogole mam wrazenie, ze skore mi zaraz rozsadzi... masakra
mnie od miesa tez odrzucilo. jeszcze 5 sierpnia jadlam mieso z grilla. w sobote kotlety smazylam, ale juz nie zjadlam. a dzis to i usmazyc bym nie mogla. rodzina dzis zapychala sie takimi kupnymi kulkami miesnymi zreanumowanymi w piekarniku a ja czujac ten "zapach" zdolalam zjesc 1,5 ziemniaka z jogurtem zanim ucieklam id stolu do pokoju.
a co do uplawow to w ciazy normalny jest taki " kisiel" w majtkach. dopiero jak swedzi czy piecze to swiadczy o czyms zlym.
co do spania to pisalyscie, ze lubicie na brzuchu. ja nigdy tak nie spalam. ale mam inny problem. gdy klade sie na boku to wzdecia mnie drecza i bekam ze zdwojona moca. z kolei na wznak trudno mi usnac... ehhh... ale juz zamowilam mega rogala do spania i zobaczymy czy w czyms pomoze.
a co do facetow to mi sie tym razem trafil super mega opiekunczy. ale z ojcem mojego syna nie bylo tak slodko. przesadzalam udawalam i oczywiscie nikt inny nie mial tak jak ja. koniec koncow musial mnie zostawic choc tak kochal bo sie zepsulam i dostalam na leb. o.
a w tej ciazy moge sie " psuc" do woli a moj maz czeka na bardzuej ekstremalne zachowania

.
zazdroszcze Wam tych Kropkow, Ludzikow i Pecherzykow. ja mojego Dzidzia podejrze dopiero 11 wrzesnia... cale wieeeki. zwlaszcza, ze dni z mdlosciami potwornie sie czasem dluuuza.