O dziewczynki widzę że się Wam na wspomnienia porodowe zebrało

Ja miałam cc i Wam powiem że jakoś szybko doszłam do siebie. Już po 7 godzinach wstałam i sama wzięłam prysznic. Następnego dnia to pielęgniarki się śmiały że już biegam "jak gazela"

Zawsze byłam aktywna i w ciąży również więc może dlatego. Choć były ze mną na sali dziewczyny dużo młodsze ode mnie i naprawdę długo dochodziły do siebie. Tak że to różnie bywa....
Ja przez całą ciążę miałam nastawienie na poród naturalny, dzidzia była prawidłowo ułożona, chodziliśmy z mężem do szkoły rodzenia, mąż miała być ze mną przy porodzie... Ale życie pisze różne scenariusze... w 39 tc odeszły mi wody a rozwarcia i skurczów brak. Miałam wywoływany poród ale nic to nie dało, więc po chyba 14 godzinach decyzja że cesarka...
Z perspektywy czasu nie żałuję... to było niedługo po tych głośnych sprawach że nie chcieli wykonać cesarki a potem dzieciaczki nie przeżyły... Obecnie cc jest dużo bezpieczniejsze niż np 30 lat temu gdy nasze mamy rodziły.
Tak że bądźcie przygotowane na różne scenariusze....
Ale do marca jeszcze kupa czasu. Teraz proszę się delektować ciążą
