Hej dziewczyny

Ja już praktycznie nie mam mdłości. Męczyły mnie okropnie do ósmego tygodnia, ale potem zaczęłam trochę więcej jeść. Od początku ciąży nie wymiotowałam ani razu (a czasami naprawdę by mi ulżyło). Teraz dopadają mnie mdłości od czasu do czasu przed snem.
Z apetytem mam różnie. Do tej pory mogłabym nie jeść wcale i zmuszałam w siebie kilka kęsów, żeby cokolwiek Orzeszek dostał. Teraz gotuje mój mąż, więc nie odrzuca mnie tak od zapachów powstających przy przygotowywaniu posiłków, więc mam trochę większe możliwości. Ale wciąż nie są to ilości normalne.
Na początku ciąży piłam ze 4 litry wody dziennie. Pragnienie mnie nie opuszczało. Przeczytałam, że to dlatego, że tworzy się więcej krwi i powstają wody płodowe, więc się tym nie martwiłam. Teraz staram się pić wodę, lekką herbatę i od czasu do czasu pozwalam sobie na kilka łyków coca-coli, bo nie wiem czemu, przynosi mi to ogromną ulgę.
Z takich ciążowych objawów to wciąż bolesne piersi, chociaż już dużo mniej niż na początku. Wczoraj zaczął mnie boleć kręgosłup w odcinku lędźwiowym, boję się, że mi to nie przejdzie...
Jak Wasze dolegliwości?