Zarunia, widzę, że obie mamy podobną pasję - łażenie po gorach. Uwielbiam. Rok temu zaszczepiłam to łazęgostwo w synu i mam nadzieję, że już mu tak zostanie. Teraz jak dla mnie góry odpadają, bo tak jak Heven, wejście na piętro to tak jak Kasprowy:-)
Ech, zjadłam do meczu chipsy i teraz mam zgagę... Mam za swoje... Heven i pewnie urodzi się włochate dziecię... Pamiętasz???