Isia była ale w 4 dobie porodu dopiero. A ja w pierwszy dzień do niej dzwoniłam co robić czy jechać już do szpitala itd to kazała jechać.. a jak w 3, dobie mnie zobaczyła to pyta co ja tam robię? Przeniosła mnie z akcją skurczową na patologię, dała jakiś zastrzyk, po nim byłam jak na haju i mimo twardnień jak wcześniej nic bólu nie czułam i kazała czekać.. a następnego dnia powiedziała że na co ja czekałam bo pozostałości wód są już zielone.. tylko, że mi wody w ogóle nie odeszły..
A na porodówce jak rano mnie wysłała to mówiły położne "wytrzymaj aż się wszyscy rozejdą, czeszka (taki miała skrót od nazwiska) dla swoich zawsze coś wymyśli.." i przed 13 w giga szybkiej akcji była cesarka robiona..
La_Luna dziadki są od rozpieszczania ale nie od rozpuszczania. A jak za często się widzą to nie jest już rozpieszczanie. U nas młody nie raz jak mieliśmy w danym miesiącu taki grafik z mężem że młody co 2 dzień spał u mojej mamy to szaleństwo było..
Ale potem ustaliliśmy, że mama o 5 do nas przyjeżdżała w tygodniu żeby spał w domu bo już i młody się gubił.. a tylko w weekendy spał u babci.