Ja szkołę rodzenia polecam. Mieliśmy spotkania z lekarzem, dietetykiem, rehabilitantem. Można było o szczepienia popytać, masaż malucha poćwiczyć. Dla mojego męża też fajnie, bo dało mu czas na oswojenie się z wieloma tematami, bo u niego w rodzinie małych dzieci nie było.
Do mnie przychodziła położna bardzo młoda, widać że małe doświadczenie miała, właściwie na nic nie potrafiła konkretnie odpowiedzieć. Nie pamiętam żeby mi zaglądała gdziekolwiek, ale chciałam żeby przychodziła bo miała dokładną wagę a Hani mocno spadała po porodzie.
Ja też do łóżeczka turystycznego koc kładłam, ale dłużej niż na jedną noc pod rząd nie było używane.