No wiecie co, dopiero teraz udało mi się was nadrobić od wczoraj. ale co się dziwić, zamiast siedzieć na telefonie pół wieczora to padlam niemal jak mucha jak tylko dotknelam poduszki, uwielbiam takie wieczory

(mąż juz mniej hehe)
Od wczoraj nie mam cieplej wody w mieszkaniu, zdążyłam tylko dziecko wykąpać i tyle... mam nadzieje ze szybko się to zmieni bo nie uśmiecha mi sie jeździć po rodzinie żeby się umyć :O
Kubusia ja tez usypialam między skurczami

godzina ok 15, skurcze co 4 minuty, a ja sobie drzemki ucinalam. Nawet mi się coś śniło hehe
Z tymi prezentami to jak już się mała urodziła to ludzie przychodzili z pampersami plus ubranko czy maskotka...tak to dostaliśmy tylko karuzele, resztę kupowalismy właściwie sami, albo teściowa coś kupiła, z tym ze to jakbyśmy sami kupowali

ciuchów właściwie żadnych nie dostaliśmy, rodzina mała, pierwsze dziecko od chyba 8 lat, także nie było po kim
O znieczulenie na pewno będę się upominać juz od progu porodowki i niech nawet mi nie próbują wmawiać ze może dam rade bez. Pamiętam doskonale jak mi pomogło i nie sądzę żeby ten poród miał się diametralnie różnić, żebym nagle nic nie czuła czy coś

mam tylko nadzieje ze będzie krótszy od 1
Był jeszcze temat o bólu, no chyba nie ma co się oszukiwać ze poród nie boli, ja miałam skurcze krzyżowe, mąż nie wiedział już sam jak mnie masować hehe... ale powiem szczerze że ja tego bólu nie pamiętam, może jakieś mgliste wspomnienie. Gorzej było z dochodzeniem do siebie w połogu, po nacięcia krocza, brrrrrr , chyba z pół roku nie mogłam normalnie współżyć, tak mnie wszystko bolało

a skoro po kilku szwach na kroczu tak długo się regenerowalam to wolę nawet nie myśleć co by było po cesarce
Kate &&& ty juz pewnie powoli po, czekamy na relacje
