Isia myślę, ze powinnas zrobić to na co podpowiada Tobie intuicja. Bursztynek jak cos to kciuki zacisniete o każdej porze dnia i nocy.
Nie pisalam prędzej bo sama nie wiedziałam co oni przypuszczają. Poczytałam na internecie i troszke sie przerazilam. Chomeostaza ciążowa. W sobote dowiem się czy badania krwi to potwierdzą. Najwazniejsze, ze Arczi juz donoszony. I boje sie bym nie dostała krwotoku podczas porodu. Gdy położna pobierala mi krew, przykleila plasterek. Polozylam sie na łóżku by mi posłuchała bicia serduszka i zmierzyls jego wielkość a tu nagle spod plasterka zaczęła lac sie krew. Wiec dala dodatkowy wacik na to i owinela reke. Ta choroba to niewydolność żółci, brak krzepliwosci krwi a potem zoltaczka. Dosłownie żyć nie umierać. Sorki musiałam się wygadac.