skaba1
sierpień'05 marzec'08
ello! ja wniebowzięta po wizycie u gina:-):-):-) miał dzisiaj dla mnie baardzo dużo czasu, więc obgadaliśmy wszystko co nam na myśl przyszło:-) przez momencik widziałam dzidziunie... ale już wielgaśna:-):-):-) i nawet pan doktor wszedł sam zaczął dyskusje na temat płci.. hmm... albo już coś wie, albo go zdziwiło czemu nie pytam, albo sama nie wiem.. niby on nigdy nie mówi jak płec, ale może przy następnym usg uda mi się coś z niego wyciągnąć...
co do wagi.. hmm.. w porównaniu do wizyty sprzed trzech tygodni mam mniej o 0,4kg.. sama nie wiem.. objadam się ciągle i nic... ale nie narzekam:-):-)
Ewa33, Elip cieszę się, ze takie dobre wieści na tym forum się szerzą:-) oby tak do końca:-)
Ninjacorps oj z zębami to nieprzyjemna sprawa.. a mnie aż wstyd, bo też powinnam się wybrać do dentysty.. zresztą jakieś pół roku temu rozsypał mi się jedyny ząb jakiego leczyłam i trzeba było usunąć to co z niego zostało.. strasznie długo zwlekałam.. w końcu nazwałam go zębem antykoncepcyjnym, bo wiedziałam, ze mając takiego delikwenta nie mogę zajśc w ciążę.. i rzeczywiście - usunęłam, a miesiąc później zaszłam w ciążę... ale teraz przydałaby się kontrola..
i dziękuję za troskę o Bartusia - z czystego lenistwa wkleję wam tu posta jakiego nasmarowałam rano sierpniówkom 2005 - na bilansie dwulatka pani miała wątpliwości czy Bartuś nie ma lewego jajeczka wędrującego i skierowala nas na konsulatację do lekarza, a skończyło się tak:
jajeczka są prawidłowe, ale za to napletek przyrośnięty i sam się nie oderwie.. zdecydowałam, że skoro jesteśmy to niech mu to zrobi.. a jak zrobił to przeklinałam swój mały rozumek.. napletek puścił bez większych oporów, tyle że to i tak bolało.. i teraz każde siusianie jest zakrapiane łzami.. Bartek obudził się o 5.00, bo chciało mu sie siku, a go bolało, więc trzymał.. po godzinie płaczu i bicia zdecydowaliśmy sie nie tylko smarować mu siusiaka z zewnątrz, ale naciągnąć go jak pokazywał lekarz i wysmarować od środka.. no i to pomogło.. ale jak Bartek puścił siuśki to pamper ich nie pomieścił..
w sumie nie wiem co o tym myśleć.. moja teściowa powtarza, ze wychowała trzech synów a o takim zabiegu nie słyszała.. z drugiej strony teraz wszyscy o tym mówią.. no i były tez panie z chłopcami 7-8lat do tego zabiegu - no to chyba już lepiej teraz niż później.. ale z kolei mój J twierdzi, że jemu się odkleił w wieku 16 lat, a żadnych problemów nie ma.. no i teraz musimy pamiętać, zeby przy kąpieli mu tam dobrze wymywać.. i bądź tu człowieku mądry



ale po porannych przejściach teraz przez cały dzien jest spokój i siusianie normalne.. zobaczymy co będzie jutro rano, ale gdyby rzeczywiście najgorsze było za nami to nawet nie byłoby tak źle... nawet przed spaniem jak go przebierałam ciągnął się za siusiak i śmiał, więc chyba już będzie ok...
co do wagi.. hmm.. w porównaniu do wizyty sprzed trzech tygodni mam mniej o 0,4kg.. sama nie wiem.. objadam się ciągle i nic... ale nie narzekam:-):-)
Ewa33, Elip cieszę się, ze takie dobre wieści na tym forum się szerzą:-) oby tak do końca:-)
Ninjacorps oj z zębami to nieprzyjemna sprawa.. a mnie aż wstyd, bo też powinnam się wybrać do dentysty.. zresztą jakieś pół roku temu rozsypał mi się jedyny ząb jakiego leczyłam i trzeba było usunąć to co z niego zostało.. strasznie długo zwlekałam.. w końcu nazwałam go zębem antykoncepcyjnym, bo wiedziałam, ze mając takiego delikwenta nie mogę zajśc w ciążę.. i rzeczywiście - usunęłam, a miesiąc później zaszłam w ciążę... ale teraz przydałaby się kontrola..
i dziękuję za troskę o Bartusia - z czystego lenistwa wkleję wam tu posta jakiego nasmarowałam rano sierpniówkom 2005 - na bilansie dwulatka pani miała wątpliwości czy Bartuś nie ma lewego jajeczka wędrującego i skierowala nas na konsulatację do lekarza, a skończyło się tak:
jajeczka są prawidłowe, ale za to napletek przyrośnięty i sam się nie oderwie.. zdecydowałam, że skoro jesteśmy to niech mu to zrobi.. a jak zrobił to przeklinałam swój mały rozumek.. napletek puścił bez większych oporów, tyle że to i tak bolało.. i teraz każde siusianie jest zakrapiane łzami.. Bartek obudził się o 5.00, bo chciało mu sie siku, a go bolało, więc trzymał.. po godzinie płaczu i bicia zdecydowaliśmy sie nie tylko smarować mu siusiaka z zewnątrz, ale naciągnąć go jak pokazywał lekarz i wysmarować od środka.. no i to pomogło.. ale jak Bartek puścił siuśki to pamper ich nie pomieścił..
w sumie nie wiem co o tym myśleć.. moja teściowa powtarza, ze wychowała trzech synów a o takim zabiegu nie słyszała.. z drugiej strony teraz wszyscy o tym mówią.. no i były tez panie z chłopcami 7-8lat do tego zabiegu - no to chyba już lepiej teraz niż później.. ale z kolei mój J twierdzi, że jemu się odkleił w wieku 16 lat, a żadnych problemów nie ma.. no i teraz musimy pamiętać, zeby przy kąpieli mu tam dobrze wymywać.. i bądź tu człowieku mądry




ale po porannych przejściach teraz przez cały dzien jest spokój i siusianie normalne.. zobaczymy co będzie jutro rano, ale gdyby rzeczywiście najgorsze było za nami to nawet nie byłoby tak źle... nawet przed spaniem jak go przebierałam ciągnął się za siusiak i śmiał, więc chyba już będzie ok...

ehh szkoda dzieci ale dobrze że juz jest ok i po krzyku
zdrówka dla Waszych malców:-)
).Dziś sie wybieram do mojego rzeźnika - niech coś z tym zrobi;-).Dawno powinnam pójśc ale czekałm az przejda mi mdłosci bo jakby mi moja dentystka nakłądła tych róznosci to buzi to mogłabym zacząc na nią "kaszleć'
hehhe