reklama

Marcóweczki 2011

Dziendoberek ;) u nas tez znowu sypie:)
Cos cienko idzie dzisiaj produkcja postow;) Ja juz zaliczyłam badanko krwi i wizyte w Zusie bo przysłali pismo zeby przelewac moja kaske na konto,no a ze juz byłam w miescie to i zawiozłam im ten swistek co by listonosz nie musiał sie meczyc;)
M pojechał z mama do szpitala i przy okazji przywiezie od niej obiadek;)Musze w koncu jakies pranko wstawic bo zaraz brudy wyjda z kosza;)
Miłego laseczki:)
 
reklama
Hej Skarby moje!!!;-)

Ja tak tylko na sekundę, powiedzieć ,że jeszcze żyję, że święta były takie sobie, pogoda Nas nie rozpieszcza, nastrój także bez rewelacji, Wikuś daje mateczce popalić, nie wiem jak Was ale mnie ogarnia przerażenie ,że jeszcze tylko 9 tygodni:zawstydzona/y::-( i lecę dalej do roboty :baffled:

Buuuuuuziole i odezwę się jak tylko będę miała trochę więcej tej chwili dla "siebie" !!:tak:;-)
 
Nadrobić Was to niezły wyczyn! Dzisiaj dodatkowo filmiki Pinki to sie dopiero zeszło!

Pinka pierwszy taniec rozbawił mnie do łez:) plener piękny, mała cudowna ksieżniczka:) oczywiście nie mogłam się powstrzymać i podpatrzyłam też inne filmiki;) ja kiedys chciałąm wstawić z pleneru ale nie chciał wejść nie wiem dlaczego....

Fifi trzymam kciuki za małego siostry! Oby wszystko było ok. Ja w dzień ślubu dokładnie u fryzjera dowiedziałam się że moja przyjaciółka ze studiów nie przyjedzie bo jej małej w 8 miesiąccu ciąży wykryli coś w główce. Wyłam u tego fryzjera jak głupia, fryzjerki i inne klientki sie patrzyły jak na warjata a na koniec ta co mnie czesała, moja koleżanka powiedziała że takiej panny młodej to jeszcze nie czesała. Ale to chyba był stres przedślubny plus ta niemła wiadomość. Mała urodziła się dwa miesiace później całkowicie zdrowiutka i ja wierzę ze z małym siostry będzie to samo!

Bosa lista niezła tylko cos mało zamówione z tej listy! Fajnie ze u Ciebie remont dobiega końcowi bo u mnie stoi w miejscu! Farba w wiaderkach pod ścianą i bałagan straszny. Ale M ma jeszcze przecież kupę czasu!!! A na wykładzinę jeszcze sie nie dał namówić niestety!

Ja za kotami nie przepadam ale to co wyprawia z nim ten dzieciak z filmu to jakiś koszmar. Bedny kot na koniec to już nawet nie ma siły uciekać:( ojciec zwyrodnialec zamiast to zakończyć to jeszcze nagrywa syna. Przykład dziecko ma od tatusia niezły... Później taki mały urosnie i człowieka udusi. Brrrr...

Wczoraj załątwiłam sprawę z anglielskim czekiem i za 2 miesiące max będzie kaska na koncie;) Byłam w centrum ale tłum mnie przeraził i w rezultacie kupiłam tylko majki bo mnie stare cisną i klosz do małej pokoiku. Oczywiście nie mogłam sobie odmówić kielicha czekolady z bitą śmietana:) pycha! A na koniec zajechalismy do sklepu mojej koleżanki i dokupiliśmy dwa kaftaniki i śpiochy do szpitala i czapeczki;) i tym sposobem mam już całą wyprawkę dla małej. Czekam jeszcze tylko na pościel ale ona już idzie!

Ktoś chciał linka do tej poscieli w czerwone serduszka. Wstawie na odpowiednim watku bo ja zamawiałam co prawda róźową ale widziałam że i czerwona jest w zestawie z ochraniaczem;)
 
No i Pabella to jest argument, który jako jedyny mnie trochę przekonuje. Bo ja jestem przykładem, że tak bywa. Ja po urodzeniu przez około 3 miesięce miałam nogi w szynach i rozpórkach (bo mi mądrzy lekarze podczas porodu nóżki powyrywali ze stawów biodrowych) i leżałąm tylko i wyłącznie na pleckach. Urodziłam się niewielka, bo tylko 2600 g, uszka miałam ponoć cieniutkie jak papierki, ale charakterek miałam silny. No i nie nadawałam się do noszenia ówczesnych czapeczek, czyli takich wiązanych pod bródką, bo od razu przy pomocy troczka skutecznie sobie podrzynałam gardło, do krwi - serio! A że wiercioch byłam straszny, to non stop zawijałam sobie to jedno ucho, to drugie i tak spałam. I niestety - uszy potem odstające. Kompleksy miałam potem straszne, nosiłam tylko rozpuszczone włosy, dopóki tego cholerstwa nie zoperowałam. A że takiego bólu, jak po tym zabiegu najgorszemu wrogowi nie życzę, to na uszy Stelli będę uważać :tak:.
Czyli jednak teściowa też człowiek i czasami nawet może mieć rację :-D


Aga_cina, widzę, że nie dość, że termin mamy taki sam to i nadzieje podobne.. Mi by pasowało, żeby tak kolo tygodnia się przeciągnęło. Ciekawe, czy będę taka mądra pod koniec lutego :-)


Pochwalę się, że jutro odbieramy klucze od mieszkania, więc w końcu poczułam, że przeprowadzka tuż tuż :tak: Zacznie się dziać teraz :-D
 
hej mamusie:-)
Wracamy od gina, wieści zostawiłam na odpowiednim wątku.

Miałam iść do biblioteki. Poszłam, oddałam książki, spojrzałam na zbiory w kompie i wyszłam :sorry2::-p kolejne nieudane podejście, a praca mgr sama się nie skończy :zawstydzona/y:

M wreszcie stanął na wysokości zadania i poinformował lokatora, że ma się wynieść... Szkoda, że ten mój mięczak powiedział mu, że "w razie czego" może się wyprowadzić w połowie lutego... :growl: I przyszedł do mnie z taką żałosną miną się tłumaczyć, że będzie za nim tęsknił, no żal słów!:no: Uświadomiłam mu, że w lutym, to on ma zacząć remont pokoju...
 
witajcie :-)

mnie dzis tez humorek dopisuje domek wypucowany trwalo to 3,5 h ale dalam rade zapowiedzialy sie kolezanki na dzis wieczor a eMek pozno wroci wiec musialam wszytsko sama zrobic jestem dumna z siebie ze hoho i odpukac dobrze sie czuje dzis z rana malenka pierwszy raz odstawiala takie wygibasy ze caly brzuch falowal :tak: jutro niestety nie pospie dlugo bo badania z rana musze zrobic a do przychodni mam kawalek :-(
 
Hej Marcjanki

U nas leniwie po Świętach, wirus już na szczęście nie powrócił (widziałam Scarletko, że Was też dopadł) i w 3 dni nadrobiłam kilogramy, które straciłam przed Świętami. Byliśmy też u lekarza, info zostawiłam na odpowiednim wątku. Dziś montują drzwi do "palarni" - czyli pokoju babci. Pełne, szczelne, z niezacinającą się klamką - może coś pomogą!!

ściskam Was mocno!
 
reklama
Pisalam dwie godzinki temu długiego posta i mnie z neta wyrzuciło:(:(
Zadzwoniłam do firmy od neta i ich opieprzyłam ze to nie pierwszy raz sie tak od tygodnia dzieje:(!!!! Teraz sprawdzam i widze ze jest wiec mi nerwy opadły!!

A u nas za oknem robota rwie tak kopią nam tą wode- prawie juz sa w połowie drogi:) az miło popatrzec....dosłownie cała rodzina nie moze w to uwierzyc i kazdy albo dzwoni albo przyjezdza popatrezc czy to prawda:)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry