Malinka, jestem za trzecim!
Wiesz moze to i jest skok rozwojowy :/ ale jakos dlugo on trwa hihi. Jesli chodzi o wozek, to kurvze w gondoli przespala mi na balkonie 3 godziny...wiec nie wiem juz sama o co biega.
Ja wlasnie umeczona zasypianiem jestem. Juz sie wkurzylam na maxa krzykiem malej od rana, i postamowilam zadzialac metoda pani hogg, ale przed tym przystawilam mala po raz kolejny do piersi, kurcze jak 15 min wczesniej glodna nie byla, tak teraz niezle podjadla. Potem trzymalam ja na bekanko i poszla mini kupa, zmienilam jej pieluszke ( ktora w sumie byla zmieniana chwile przed, no ale jak jest kupa, to nie ma co czekac) potrzymalam ja chwile na tekach, zamknela oczy odlozylam do kolyski i spi....kurde do tego jej w brzuchu burczalo, wiec moze to nie ,arudzenie a bol brzucha....
Matko czy jest zlo srodek zeby rozroznic te dwie rzeczy. Jesli bede miala pewnosc ze mala nic nie boli, to bez problemu zaczne ja uczyc samodzielnego zasypiania. Nie chce miec wyrzutow sumienia, ze nie rozumiem jej innych potzreb i boli
Bosa moja jak sie przebudzi w nocy, to jestem gotowa ze godzina bita usypiania bedzie (lacznie z karmieniem i zmiana pieluszki) za to od jakiegos czasu pierwszy sen Laury sie wydluzyl i trwa 5-7 godzin, wiec nienarzekam, za to w dzien masakra. Gdybym teraz dziecko urodzila, to bym nie przyzwyczajala do noszenia na raczkach

Ja troszke tez obwiniam rodzicow za to noszenie i bujanie, bo wszystko zaczelo sie jak zostalam u nich w domu na troche, zaraz po porodzie,