patik80
Fanka BB :)
malinkaa dlaczego niemiła? jak ciągle Ci wydzwaniają a nie muszą...dobrze zrobiłaś
gadżety wczoraj też oglądałam, właśnie szukalam czegoś na torcik, i może zaproszenia jakieś zrobię coś prostego bo zdolności plastycznych nie mam
Ewi ja byłam z Hanią na weselu jak miała 3,5 miesiąca, tyle że nie tak daleko a i jazdę podzieliśmy, bo najpierw jechaliśmy w piatek do rodziców 130 km w sobotę rano na ślub jakieś 50km i potem po kościele na przyjęcie weselne do ustronia kolejne 50km... a i tak było to męczące, chociaż nie mogę powiedzieć bo Hania była bardzo grzeczna. Dla mnie oczywiście to była bardziej wycieczka niż wesele, bo wiecej czasu spędzilismy na zewnątrz pensjonatu na spacerkach, na karmienie szłam do pokoju. Na drugi dzień też dużo spacerowaliśmy. Tylko trochę potańczyłam bez szaleństw, z posiłkami się wymienialiśmy, ja mam dwóch braci i siostre do tego byli moi rodzice więc zawsze ktoś woził Hanie, a w tym czasie mogłam spokojnie posiedzieć i zjeść co nieco. Wytrwaliśmy do samego końca, bo Hania ładnie spała w gondolce do 3, a obok sali tanecznej był duży korytarz z kanapami więc zawsze ktoś ja przypilnował. Fajnie było i nie żałuje, ale to jednak połowa drogi mniej. Myślę że jechać taki kawał drogi na dwa dni to się nie opłaca, chyba że macie możliwość spędzenia tam kilku dni...
Agnes u nas czasami działa na takie marudzenie ze zmęczenia delikatne gładzenie ruchami okrężnymi po brzuszku, rzadko noszę Zosię zresztą u nas to i tak pomaga na chwilke
jestem dzisiaj jakaś podminowana...emek w domu ale dziala na podwórku, wiec na moje obiecane wyczekane jakiekolwiek wychodne mogę znów zapomnieć:-(
gadżety wczoraj też oglądałam, właśnie szukalam czegoś na torcik, i może zaproszenia jakieś zrobię coś prostego bo zdolności plastycznych nie mamEwi ja byłam z Hanią na weselu jak miała 3,5 miesiąca, tyle że nie tak daleko a i jazdę podzieliśmy, bo najpierw jechaliśmy w piatek do rodziców 130 km w sobotę rano na ślub jakieś 50km i potem po kościele na przyjęcie weselne do ustronia kolejne 50km... a i tak było to męczące, chociaż nie mogę powiedzieć bo Hania była bardzo grzeczna. Dla mnie oczywiście to była bardziej wycieczka niż wesele, bo wiecej czasu spędzilismy na zewnątrz pensjonatu na spacerkach, na karmienie szłam do pokoju. Na drugi dzień też dużo spacerowaliśmy. Tylko trochę potańczyłam bez szaleństw, z posiłkami się wymienialiśmy, ja mam dwóch braci i siostre do tego byli moi rodzice więc zawsze ktoś woził Hanie, a w tym czasie mogłam spokojnie posiedzieć i zjeść co nieco. Wytrwaliśmy do samego końca, bo Hania ładnie spała w gondolce do 3, a obok sali tanecznej był duży korytarz z kanapami więc zawsze ktoś ja przypilnował. Fajnie było i nie żałuje, ale to jednak połowa drogi mniej. Myślę że jechać taki kawał drogi na dwa dni to się nie opłaca, chyba że macie możliwość spędzenia tam kilku dni...
Agnes u nas czasami działa na takie marudzenie ze zmęczenia delikatne gładzenie ruchami okrężnymi po brzuszku, rzadko noszę Zosię zresztą u nas to i tak pomaga na chwilke
jestem dzisiaj jakaś podminowana...emek w domu ale dziala na podwórku, wiec na moje obiecane wyczekane jakiekolwiek wychodne mogę znów zapomnieć:-(


może emek sam się jednak wybierze...bo skoro karmisz piersią to Twoja mama i tak nie mogłaby zostać z Hanią.