Marta, demot bardzo na temat. A domowego chleba też bym zjadła. Ale nie upiekę, bo to się źle skończy. Wiem, jak oboje z M. reagujemy na taki pyszny, świeży, pachnący, jeszcze ciepły domowy chleb. Bochenek na jedno posiedzenie by poszedł z palcem w nosie. Nic tak nie smakuje!A potem bym piekła kilka razy w tygodniu. Więc wolę nawet nie zaczynać.
Z tego samego powodu nie kupiliśmy maszynki do robienia i pieczenia chleba. Kilkoro znajomych kupiło. Średni przyrost wagi 5-7 kg. Ja bym pewnie z 10 złapała jak nic! Jemy taki chleb, jak jesteśmy u teścia. W domu za duża by była pokusa.
Spadam do łóżeczka kochane, choć spać wcale mi się nie chce. Ale wstać muszę o 6.00 rano, więc wypadałoby łepek do poduszki przyłożyć. A wolałabym poczytać, bo fajną mam książkę.