Rany kota! Wgłębiłam się mocniej w kwietniówkowe dywagacje na temat naszego regulaminu i idei wątków zamkniętych. Skrzyżowanie magla z targiem! I powiem jedno: jak dobrze być marcówką!!! Ja wiem, że na forach panuje demokracja, że w zasadzie każdy ma wstęp wolny etc. Ale w zasadzie z forami jest jak z wyborem przyjaciół - albo jest chemia, albo jej nie ma - i wtedy idzie się dalej swoją drogą. Ergo - chyba byłabym niekompatybilna z forum kwietniowym, może inne ph mam ;-)?
Nie jestem jeszcze na wątku zamkniętym, ale jakoś nie przekonało mnie "obalenie teorii" przez koleżankę j... oraz stworzenie nowej teorii spiskowej o podstępnych kobietach czających się na wyłącznie na wątkach zamkniętych właśnie. Kusiło mnie odpowiedzieć na wątku kwietniówek, ale skoro wyraźnie napisały, żebyśmy tam nie pisały, to nie piszę. Szanuję cudze decyzje. Ale może tu czasami zaglądają, to i przeczytają:
- dzięki moderatorki, że trzymacie tu porządek. Może ja spaczona jestem zawodowo, ale uważam, że chociaż niewielkie zasady UŁATWIAJĄ ŻYCIE I KOMUNIKACJĘ. Jest porządek, jest miła atmosfera - jest przyjemnie;
- wątki zamknięte naprawdę się przydają. I mówię nie jako ta, która taki założyła, czy w jakimś tajemnym głosowaniu została wybrana. Na razie sobie spokojniutko czekam. I czekam też z niektórymi tematami, bo o ile ufam udzielającym się Marcóweczkom, nie ufam tym, których nie znam kompletnie, a którzy wejść mogą w każdej chwili. Nie będę się publicznie wybebeszać i tyle. Ekshibicjonistką nie jestem.
Mogłabym pewnie jeszcze dość długo, bo nieco się zapieniłam (nerwus jestem, no!), ale powiem tylko HOWGH, wystarczy na razie. Ale wypowiedzieć się musiałam, bo aż mi się ulewało. Cieszmy się swoim marcowym miłym towarzystwem!