Cześć dziewczyny, cześć Pinka! Ja też od jakiejś godziny nie śpię, głodny koci potwór obudził mnie lizaniem po twarzy. M. lata po domu ze ścierką i kończy porządki, bo wczoraj upał nie na wszystko pozwolił. A ja dogorywam w łóżku.
Koszmarny wieczór miałam, czułam się na tyle źle, że już w którymś momencie płakałam, że ja już nie chcę być w ciąży, ja chcę to wszystko odwołać i w ogóle to się pomyliłam, że to nie tak miało wyglądać i gdzie jest ta magia ciąży?! No takie różne głupoty straszne, rozkleiłam się zupełnie. Było mi okropnie niedobrze, do tego zawroty głowy, słabo mi się robiło, a dodatkowo upał nie pomagał wcale.
II trymestr się zbliża, wydawało mi się, że powinnam się czuć lepiej, a mam wrażenie, że jest wręcz coraz gorzej. W ciągu dnia jeszcze w miarę nieźle funkcjonuję, ale wieczory mnie wykańczają.
Malinaa, właśnie doczytałam Twój post. Zazdroszczę! I powera i placuszków ziemniaczanych od mamy ;-)