Bosonóżka
Fanka BB :)
Ja to się w sumie nie dziwię burzy, że jej się nie chce do Warszawy. A komu by się chciało patrzeć z góry na ten cyrk pod krzyżem, jak ma lepsze widoki w perspektywie ;-)?
Gorąco!!! Przemogłam się i uprasowałam zasłony. A zaraz potem rozwaliłam listwę do marszczenia w jednej z nich - z takim zapałem marszczyłam, że aż powyciągałam sznurki na wylot. Muszę kupić dużą igłę i poprzeciągać to badziewie z powrotem. Jakeiś przeklęte te zasłony: najpierw mi firma policzyła prawie 2 razy tyle za nie, co miało być, potem mało nie fiknęłam przy prasowaniu, a teraz jeszcze te sznurki! Wrrrrr!!!!
Poza tym siedzimy z Małżem i się nudzimy. Nawet na spacer za gorąco, tylko moje walnięte koty smażą się na tarasie. Z nudów czytamy listy imion i spisujemy, co nam się podoba dla Kaczątka.
Póki co nasze typy
- dla chłopca: Antoni (bardziej Małż, mi podoba się bardzo, ale mam obawy, że za dużo Antosiów ostatnio), Aleksander (to mój typ - piękne mocne imię. Już widzę swojego małego Aleksandra Wielkiego ;-) ), Dorian (oboje - stara historia, dowcip dosłownie, imię wyłapane w jednym z ulubionych filmów mojego M. - Football Factory, o brytyjskich kibolach!!!). Bierzemy jeszcze pod uwagę Ksawery (ale mamy leciutkie lęki, że młody zacznie się pisać Xawier i zostanie fryzjerem ;-)) i Franciszek.
- dla dziewczynki: Liwia (oboje, jakoś lubimy rzymskie imiona), Olena (to ja, M. miał dziwną minę, ale zapisał) albo Zosia (po obu babciach, ale raczej nie przejdzie, bo strasznie dużo Zoś ostatnio)
Z kulinariów: obiadu nie będzie! Za gorąco!
Gorąco!!! Przemogłam się i uprasowałam zasłony. A zaraz potem rozwaliłam listwę do marszczenia w jednej z nich - z takim zapałem marszczyłam, że aż powyciągałam sznurki na wylot. Muszę kupić dużą igłę i poprzeciągać to badziewie z powrotem. Jakeiś przeklęte te zasłony: najpierw mi firma policzyła prawie 2 razy tyle za nie, co miało być, potem mało nie fiknęłam przy prasowaniu, a teraz jeszcze te sznurki! Wrrrrr!!!!
Poza tym siedzimy z Małżem i się nudzimy. Nawet na spacer za gorąco, tylko moje walnięte koty smażą się na tarasie. Z nudów czytamy listy imion i spisujemy, co nam się podoba dla Kaczątka.
Póki co nasze typy
- dla chłopca: Antoni (bardziej Małż, mi podoba się bardzo, ale mam obawy, że za dużo Antosiów ostatnio), Aleksander (to mój typ - piękne mocne imię. Już widzę swojego małego Aleksandra Wielkiego ;-) ), Dorian (oboje - stara historia, dowcip dosłownie, imię wyłapane w jednym z ulubionych filmów mojego M. - Football Factory, o brytyjskich kibolach!!!). Bierzemy jeszcze pod uwagę Ksawery (ale mamy leciutkie lęki, że młody zacznie się pisać Xawier i zostanie fryzjerem ;-)) i Franciszek.
- dla dziewczynki: Liwia (oboje, jakoś lubimy rzymskie imiona), Olena (to ja, M. miał dziwną minę, ale zapisał) albo Zosia (po obu babciach, ale raczej nie przejdzie, bo strasznie dużo Zoś ostatnio)
Z kulinariów: obiadu nie będzie! Za gorąco!
Ostatnia edycja:


:-)