reklama

Marcówki-codzienne rozmówki:))

reklama
dzien dobry:)
nocka wmiare wmiare
Synus na nogach od 6 powariował i pewnie zaraz padnie spać. Chciałam isc na spacer ale jest mega zimno poczekam jeszcze :)
mykam jesc sniadanko :)
i powtorki m jak milosc hehe ogladac
 
Ja też się wolę nie nastawiać, że coś z tego cycowania wyjdzie.
A ja myślę, że jeżeli ci zależy i dobrze się przygotujesz (teoretycznie), to wyjdzie na pewno. Problemy z karmieniem rzadko są spowodowane przez naturę, częściej są konsekwencją jakichś tam naszych błędów (do których mamy prawo), wystarczy je zidentyfikować i wyeliminować ;) Przy drugim dziecku jesteśmy mądrzejsze - wiem co mówię, bo też miałam problemy z karmieniem starszego synka :)
 
Podziwiam te mamy, które karmią piersią... ale podobno pierwsze trzy misiące są najgorsze...
Cóż, nie chcę się zarzekać, ale zdecydowania wolę butel

a ja podziwiam te mamy butelkowe - i to bardzo, jak sobie mysle ze musze w nocy robic mu mleko, umyc butle , trzymac itp, a do tego gotowac wode to na sama mysl mnie odrzuca. Przeciez to min 30 min spania nocnego ;)))) o ile po karmieniu by zasnął szybko. A tak to wystawiam cyca i zasypiam a mlody jak skonczy jesc to sam wypluwa i sobie dalej spimy ;)) , prawie nigdy sie nie rozbudzam na dluzej niz 5 min. A zazwyczaj to ja pierwsza zasypiam niz mlody ;)

Dla mnie to wygoda. I mam nadzieje ze przynajmniej w nocy bedzie wcinal cyca - do momentu az przestanie sie w nocy budzic ;)

A wczoraj mialam serwisanta do piecyka gazowego i pan stwierdzil ze moj Alan ma 1 rok - nieco go zaszkoczylam jak dowiedzila sie prawdy , stwierdzil ze jago córa ktora ma 9 miesiecy jest duzo mniejsza , a pan do karzelkow nie nalezal;)
 
oj kochana to aż tak nie jest. trwa może to maksymalnie z minutę.

butelki są gotowe z dnia. ja mam np. 4 duże.

woda jest już przegotowana - włączam tylko na kilka sekund aby podgrzać.

wsypuję mleko wstrząsam i gotowe

potem butla w zlew na następny dzień przy pomywaniu będzie umyta.:)
 
Blu masz rację. Wiesz, ja bardzo chciałam karmić piersią. Niestety szybko po przyjeździe ze szpitala do domu wylądowaliśmy znowu w szpitalu. Okazało się, że mały był odwodniony, a ja miałam śladowe ilości pokarmu. Minęło już tyle czasu, a mnie nadal chce się ryczeć, jak o tym pomyślę. Na dokładkę ja tydzień później wylądowałam na ginekologii ze stanem zapalnym macicy. Odciągałam pokarm, ale mały tego nie dostawał, bo brałam taki antybiotyk, po którym nie można karmić. Także mieliśmy trudny początek.
 
reklama
ja mam 6 butelek wieczorem sterylizuje w nocy zejscie na dol zrobienie mleka nakarmienie zajmuje 8minut:) jak odciagalam schodzilo mi 40:)
co nie zmienia faktu, ze chcialabym karmic piersia :) moze przy drugim bedzie inaczej
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry