Widzę, że poruszałyście temat porodów. Ja mam porównanie. Pierwszy poród naturalny lata świetlne temu. Wspominam go strasznie. 24 godziny i długie szycie. ( córa rodziła się z rączką w górze )a na koniec "lekarz " żartowniś sprawdzający, czy dobrze zszył przez odbyt. Przez miesiąc nie mogłam stanąć na jednej nodze.
Drugi poród to planowane cc ( synuś na wszystko się wypiął dupką ).
Ten poród wspominam bardzo mile. Cesarkę wykonywał lekarz, który prowadził ciążę. Zanim się obejrzałam już było po.

Szybko położne pozwoliły mi wstać. Ból do zniesienia, najgorszy jak puszczało znieczulenie, ale udało się bez środków przeciwbólowych.
Dla mnie największym minusem cc jest pokarm, a właściwie jego brak. Syn był ciągle głodny, nie przybierał na wadze. Musiałam się poddać, ale i tak polecam cc.
Ionka zastanawiasz się czy dotrwasz do 10 rocznicy. Zanim się obejrzysz już będzie dawno po. Nam stuknie w tym roku 17. A pobieraliśmy się "wczoraj".