Myszowata my raczej też co 3 godz posiłki mamy, ale zdarza się trochę wcześniej (np. jak mało zje na obiad) albo trochę później (jak śpi). Jakby dostawał częściej, to podejrzewam, że za każdym razem zjadłby parę łyżek i stanowczo odmówiłby dalszego jedzenia. Dlatego nie dziwię się, że u Was gołąbków, pomimo że smakowały, Franio zjadł niewiele.
Heronek mam nadzieję, że ten incydent był jednorazowy i nie zwiastuje żadnej choroby.
Marciaa ja daję zwykłą wodę z kranu, dlatego gotuję. A co do nauk, to zależy jak to długo u Was trwa. Tak sobie zaplanujcie, żeby się wyrobić. My chodziliśmy na to chyba już z rok wcześniej, tylko tą poradnię (nawet nie pamiętam już jak to się nazywało, tam było o tych kalendarzykach itd.) robiliśmy jakoś przed ślubem. Ale pewnie w każdej parafii jest inaczej.