witajcie dziewczyny
my juz po imprezie roczkowej wszystko fajnie sie udalo, dzis u tesciow jemy obiad, bo tesciowa ma dzis imieniny
niestety nie narobie was, bo brak czasu na to
widze tylko ze przewija sie temat czapek
no i irytuje mnie ten temat w mojej rodzinie, babcie sobie nie wyobrazaja jak to dziecko bez czapki moze chodzic, juz latem byla panika ze go zawieje ze cos tam wielki lament i co nic mu nie bylo, i odpukac poki co nawet za bardzo nie chorowal
dzisiaj bylismy jzu rano w kosciele ale szlismy na 9 wiec jeszcze czape mial taką wiosenna no i juz wiosenna kurteczke, ale mowie do M że popoludniu to juz bez czapy moze na spacer wyjsc, a ten ze jeszcze nie ze go zawieje no i bla bla ...
moj ma na glowie wiecej wlosow niz M wiec chyba ma co go grzac

na wszelki wypadek zabiore bo jak bedziemy gdzies gdzie nie bedzie slonca to moze byc chlodniej, ale do slona to mu troche bede sciagac czape
albo jeszcze jedno moj Krzycho codzien wieczorem z 5-10 minut przed kąpaniem biega boso po plytkach i po podlodze drewnianej no wszedzie, moja mam juz panikuje ze chory bedzie i go zabiera nie pozwala mu chodzic, a on tak robi codzien i poki co to tez nic mu sie nie dzieje
ja uwazam ze jak sie dziecko tak pohartuje to bedzie bardziej odporne, poki co to mi sie sprawdza ta teoria