xandii
Mamy styczniowe 2007
postanowiłam się dopisać, (weszcie i nareszcie) bo tak sobie gadamy, a wy nawet nie wiecie co ze mnie za zwierzę ;D Mam 32 lata,mieszkam w Ustce, od 10 lat jestem mężatka. Skończyliśmy oboje z moim chłopem fizjoterapię, on nadal pracuje w zawodzie, a ja po jakichś dwoch latach od ukończenia szkoły zrobiłam studia (rachunkowość) no i od tej pory jestem księgową. teraz gółwną zresztą. chociaż każdy kto mnie widzi przeżywa szok, bo do pracy przeażnie gonie w dżinsach swetrze i adidasach. Doprowadza to do szału moją mamę, która również pracowała w biurze, ale ona zawsze była elegancka i wogóle to w garsonce. No ale cóż, ona pracowała w dużym urzędzie i spotykała się z wieloma ludźmi więc musiała się jakoś prezentować, ja pracuje w niedużej jednostce, do tego nasza siedziba jest z dala od władz i urzędu, więc mogę sobie pozwolic na luz. To tyle o pracy, na której przeciez zycie się nie kończy. Prywatnie jestem żoną mojego męża jak juz piasłam od 10 lat, a mnie się wydaje że to nadal rok po ślubie, Czas szybko leci (żeby nie powiedzieć zapierdziela-ups!!) i W międzyczasie byłam w ciąży którą straciłam w dwunastym tygodniu (chociaż zamarła już w ósmym czy dziewiątym ) Bolało jak jasny gwint, ale cóz trzeba było się brać w garść. dopiero po trzech latach od tego wydarzenia drugi raz zaszłam w ciążę i urodziłam moją mądralińską Oleńkę. Ma teraz pięć lat i jest moją największą radością i dumą. Zawsze mówiłam że Ona jest tym, co mi się udało najlepiej w życiu. No a dzis czekam z utęsknieniem na moje następne maleństwo, które jest dla nas niespodzianką, bo nie planowaliśmy go teraz ( no co tu dużo mówić - wpadka i tyle ;D), więc bede miala prezent noworoczny. Podsumowując, i nie zapeszając, na dzien dzisiejszy mogę powiedzieć że jestem naprawdę szczęśliwym człowiekiem, mam fantastycznego męża, cudna ćoreczkę i cudna fasolkę...