no cześć mimozka znów będzie krótko....
z tym uwodzeniem to chyba nie do końca było tak,on nie dawał za wygraną,ciągle mnie gdzieś obserwował,sypał komplementami,uśmiechami itd...
na czym to ja stanełam???na listach.często i gęsto je wtedy dostawałam,i naprawdę wierzyłam wtedy w to co pisał,ale chyba to były tylko bajki,że kocha mnie na zabój,obiecywał,że rzuci seminarium i...no ale nigdy nie rzucił,a na pewo nie dla mnie

i co z listami....był grudzień,on na chwilę przyjechał i chciał u mnie spać,ale że ja mieszkałam z rodzicami i byłam niepełnoletnia,takze musiałam ich o zgodę zapytać i wymyśleć jakieś kłamstwo,że jego starzy wyjechali a on przyjechał na jeden dzień w ważnej sprawie i nie ma gdzie spac,czy cos bardziej bzdurnego.....muszę lecieć pozdrawiam pa