Teściowa chciała sprawdzić zięciów czy ją w ogóle lubią. Postanowiła że wskoczy do studni i będzie udawała że się topi. Przygotowała sobie wszystko w studni (jak wskakiwała trzymała się liny).
Przyjechał pierwszy zięć no to teściowa buch do studni. Zięciu podbiega, patrzy, teściowa. Wyciąga ją ze studni i odnosi do domu. Rano budzi się, widzi przed domem maluch z napisem "od teściowej dla zięcia".
Przyjechał drugi zięć, teściowa ten sam numer. Zięć ją ratuje. Rano wstaje a tam polonez!? z napisem "od teściowej dla zięcia"
Przyjechał trzeci zięć. Teściowa stary numer. Zięć podbiega do studni odcina linę na której wisiała teściowa. Teściowa się topi. Zięć rano wstaje a tam MERCEDES z napisem "dla kochanego zięcia TEŚĆ"
Przyszedł facet do kochanki, baraszkują, a tutaj nagle pukanie do drzwi - niespodziewanie wraca mąż. Jako że mieszkanie mieściło się na parterze, facet, nie ubierając się, wyskakuje na balkon. Pogoda nie bardzo, pada deszcz, gość trochę marznie, nagle patrzy, a tam biegnie maraton. No to gość wyskakuje, miesza się do grupy. Biegnie z nimi, nagle jeden z biegaczy pyta:
- Panie kolego, a pan czemu tak nago biegnie?
- Aaa, wie pan, ja staram się powracać do korzeni sportu i biegam tak jak pierwsi olimpijczycy...
- Ale w prezerwatywie?
- Eeee, to tylko kiedy deszcz pada...
http://nasza-klasa.pl/profile/884143