witajcie,
u nas wczoraj bez problemu. sam wstał i to bardzo wcześnie, ze jakos szybko się wyszykowaliśmy i było jeszcze sporo czasu. no to moj synuś stwierdził, że się troszkę pobawi i zrobił w pokoju istny sajgon! a, ze jakoś nie zdradził się głosnym zachowaniem, to jak zajrzałam do pokoju to chyba piorun mnie trafił:-)
no i było lekkie strarcie.
generalnie dzien minął ok, tylko po południu pani powiedziała, ze znów miał smutki przy leżakowaniu:-(.
wczoraj było też zebranie. jestem w radzie rodziców. tak trochę na siłę;-) bo nie było chętnych ale z drugiej strony to dobrze. nie wiem tylko jak to bedzie, bo już wczoraj była dyskusja na temat mikołajek i mikołaja, a więc dwóch prezentów i są tak rózne głosy i rodzice maja tak rózne oczekiwania, ze czuję, że będzie mnie czasem swędziało to i owo

do Oskara zastrzeżeń nie było, powiem więcej, dostał same pochwały. naprawdę strasznie się cieszę, ze tak dobrze sobie radzi i nie ma problemów ze spaniem i jedzeniem. choć oczywiście nie chce jesc surówek i pic tego nieszczęsnego mleka.
za to dowalili nam opłat i chyba w tym miesiącu zapłacę 500 zł za to przedszkole. zgroza!!! podrożały te wszystkie zajęcia dodatkowe, czyli to co pisałam to znów nieaktualne, doszły opłaty za książkę 36zł-swoją drogą moze u Was tez korzystaja z tych pomocy-"Księga uśmiechu. Trzylatek". wydawnictwo Juka-bo nie ma żadnych informacji w necie o tej książce, moze ktos miał juz wczesej?
ogladałam ją, wydaje się fajna. to tzw. karty pracy dla dzieci, wyrywa się poszczególne kartki i dzieci cos tam dorysowują, znajdują, kolorują itd, i zbiera się te prace do teczki. dość ciekawe, poukładane tematycznie, nieskomplikowane.
ale to chyba trochę pójście na łatwiznę, bo pani wezmie kartkę, dzieci zrobią i zajęcia dydaktyczne z głowy. a tak trzebaby samemu cos przygotować. i tak korzystają z książki "Abc wychowania przedszkolnego XXIw"- jest tam zawarty program nauczania. dodatkowo zażyczyli sobie po 20zł na przybory plastyczne, składka na prezenty i imprezy 50zł + 50zł na koncerty i teatrzyki. trochę przegięcie. tyle to kosztuje wyprawka do szkoły chyba

.
co do dzisiejszego dnia to Oskar miał dzień sikania. nie zdązał do łazienki i mimo 2 kompletów zapasowych ubranek odebrałam go w pizamie. szkoda, że panie nie zadzwoniły, zeby przynieść ubranko. z drugiej strony szczęście, ze mamy do domu 5 minut.
nie wiem co było przyczyną, nie wydaje mi się, zeby to wynikało z przeziębienia, bo wczoraj poszedł zupełnie zdrowy, w domu zadnych takich problemów, ubranko luźne, więc nie miał problemów z rozbieraniem. sam niewiele powiedział na ten temat poza tym, ze wszystko zasikał

zobaczymy jutro.
a, no i dzisiaj był płacz! bo zginął jego kłapouchy, którego ciąga razem z tygryskiem.
oczywiście rzecz się rozegrała przed leżakowaniem a kłapouchego przytuliła jakas dziewczynka:-)
było wielkie szukanie, w końcu pani powiedziała, ze z pewnością został w domu a on w płacz, że brał dwóch chłopaków (bo tak ich nazywa:-)) i koniecznie trzeba znaleźć.
w końcu się odnalazł i już było ok.
jeszcze tylko Wam opowiem, ze ta kąpiel w kałuży nie była taka nieprzemyslana i przypadkowa

otóż wczoraj na zebraniu podeszła do mnie pewna mama i zapytała czy ja jestem mama Oskara, oczywiście przytaknełam, a ona mówi, ze jej córeczka jest Oskarem zachwycona i ze bardzo jej zaimponował tą kapiela w kałuzy i tylko z nim się chce bawić:-)
no cóż, pierwszy podryw ma za sobą

pozdrawiamy