• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Nasze sprawy...

Dziewuszki przeczytajcie ten dowcip dokładnie,to padniecie ze śmiechu,a końcówka jest najlepsza :

Wstaje świt.. W lesie budzi się polski obóz. Poranny posiłek, modlitwa. Jagiełło staje przed namiotem, powiadomiony o przybyciu posłów krzyżackich. - Panie, Wielki Mistrz, Ulrich von Jungingen, proponuje, by zamiast toczyć tu krwawą bitwę i stracić kwiat rycerstwa, wyznaczyć jednego z każdej ze stron. Niech oni stoczą pojedynek, a który z nich zwycięży, tego strona uznana zostanie za zwycięską w całej bitwie.


Po chwili namysłu Jagiełło się zgodził. Posłowie odjechali, a Jagiełło podążył do namiotów rycerzy.
- Słuchaj Zawisza, zamiast bitwy będzie pojedynek - pójdziesz walczyć o wygraną bitwę?
No wiesz Władek, pojutrze tak. No może jutro... Ale dziś nie dam rady. Rozumiesz, imprezka była, daliśmy czadu no i ... po prostu nie dam rady...
Król udał się więc do kolejnego rycerza:

- Powała, pójdziesz walczyć w pojedynku o wygraną bitwę?
Sorki Władek, wczoraj była imprezka u Zawiszy. Daliśmy czadu no i wiesz.... Pojutrze spoko, dziś nie dam po prostu rady....
Udał się więc Jagiełło do kolejnego namiotu:
- Zbyszko, pójdziesz walczyć o wygraną bitwę? Królu złoty, nie dam rady..
Była imprezka .. Tak, tak, wiem - u Zawiszy. Kto jeszcze tam był?
- No chyba wszyscy...
Zwołaj wojska, niech się ustawią w szeregu pod lasem.
Stanęło więc polskie wojsko pod lasem, naprzeciw króla.
- Słuchajcie, będzie pojedynek o wygraną bitwę. Czy ktoś z was jest w stanie stanąć do niego?
Siedzą rycerze w kulbakach, każdy łypie na drugiego, głowy pospuszczali. Nikt nie chce ...
Nagle słychać:
- Ja ! Ja ! Ja chce !!! Ja pójdę !!!
Rozglądają się i widzą: stary dziad z brodą do pasa, ubrany w jakiś taki jutowy worek, łachmany.
- Rany Boskie, nie ma nikogo innego ????
No i nikogo innego nie było.
Dali więc dziadkowi długi dwuręczny miecz. Idzie dziadek przez pole, miecza nie dał rady dźwignąć więc ciągnie go za sobą ....
Patrzą Polacy, a z przeciwnej strony wyjeżdża na koniu wielkim jak stodoła, zakuty cały w lśniącą zbroję wielki jak dąb rycerz.
Jagiełło chwyta się za głowę i jęczy, a Polacy wrzeszczą:

- Dziaaaadeeeeek !!! W nooooogiiiiii !!! W noooooogggiiiiiiiiiiiiiii!!

Rycerz niemiecki jednak już ruszył, dopadł dziadka, który w ogóle nie zamierzał uciekać, podniósł się tuman kurzu. Nic nie widać tylko jakieś jęki. Po chwili wiatr oczyścił pole z pyłu. Patrzą Polacy, a tam koń bez nóg, Krzyżak bez nóg , a dziadek stoi i trzęsącą się ręką, trzyma miecz na gardle Niemca. I mówi: ...
- Masz szczęście ch.ju, że krzyczeli "w noogiii " bo bym ci łeb upier.olił !!


 
reklama
ANisiaj, obrażona była, a jak. Nie dała się nawet wziąć na ręce, tylko uciekła do kanapy u Rodziców (była u nich zostawiona na przechowanie). A jeszcze później śmialiśmy zapakować ją do transportera, bezczelni:wściekła/y: Ale dziś (po 3 dniach) łaskawie dała się ułagodzić za parę przysmaków:-D
 
Dzonka to ma charakterek ale moja sunia też fochy trzaskała, jak nakrzyczałam na nią bo mamie kabel od lokówki pogryzła a właściwie przegryzła to ja do niej mówię a ona mi się dupką odwróciła :szok:
 
Szóstkowa mamo, ambitną masz córę:-) Dwa kierunki na raz, nieźle.
Marta, myślę, że jak się dobrze poszuka to się coś taniego znajdzie. Tylko drugą sprawą jest gdzie i za jakie warunki.
Anisiaj, byśmy Kicię zabrali, ale ona całą drogę miałka, o ile godzinę drogi do Rodziców damy radę znieść o tyle 6 godzin jazdy nad morze to byłaby mordęga. POza tym nie wyobrażam sobie jak ona miałaby się załatwić w drodze nad morze, na smycz ją przecież nie wezmę i nie wyprowadzę jak psa. Zresztą u mojej Mamy miała jak w raju. Do dzisiaj Mama nie chce mi sie przyznać czym ją karmiła, oprócz karmy oczywiście:dry:
 
Marta, jak mogłaś nakrzyczeć na psiunie, toż to ona tylko zabiła węża;-) Ja już zmykam, bo mój mnie ciągnie do łóżka. Odezwę się jutro
Anaber, jakbyś jednak miała się rozpakować w piątek 13 to Ci tylko powiem, że dla mnie ten dzień zawsze był szczęśliwy. No i całe życia mieszkam pod 13 (najpierw w domu rodzinnym, a teraz na swoim), a w dzienniku zawsze miałam numer 13).
Dobranoc Kochane, buziaki i do juterka:-)
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry