eli88
Fanka BB :)
Moja teściowa jest chyba psychiczna... i ja mówię serio... niekiedy mam obawy czy to nie jest genetycznie uwarunkowane... bo aż mnie ciarki przechodzą...
do niej po protu pewne proste fakty nie docierają...
np. tekst do mojego Miśka... (bo jej własnościowe mieszkanie jest zadłużone na mega grubą kasę) "ej no wykupiłbyś ten dług..." (z wielkim oburzeniem w głosie) - hmm........... gdybyśmy byli w stanie wyłożyć taką kasę... to pewnie byśmy to wykupili.... albo nie... gdybyśmy mieli TAKĄ kase to pewnie byśmy się zaczęli budowac... ale to jest na prawdę trudno zrozumieć, że w dzisiejszych czasach młodym ludziom jest trudno chociażby mówić o takich sumach... a suma jest serio pożądna...
myślałam, że temat jest zamknięty... on mówi nie stać nas, do niej dociera i wszyscy zyją długo i szczęśliwie... ale nie... pytanie.. a raczej polecenie pada na każdym spotkaniu.... i słowa "NIE MAMY TYLE KASY" tak jakby odbijają się echem...
tak więc moja teściowa postanowiła sprzedać nieruchomość... i z pieniążków tych spłacić dług... ale ma powazny problem... bo ona sobie wymyśliła że najpierw wymieni tam okna... i nie zgadniecie kto te okna MUSI wymienić... oczywiście Misiek...
tylko tym razem nie powiedział, że NIE bo nas NIE STAĆ... nie powiedział nic... i ona jest święcie przekonana że on te okna wymieni.... o mi mówi że nie wymieni.. ale jej tego nie mówi.. nie wiadomo czemu.. i takie błędne koło... i tu się rozchodzi tylko o to mieszkanie... a to tylko jeden maleńki szczegół... tyle że to taka dośc gorąca sprawa i dlatego właśnie o niej pisze...
ciężko kobiecie zrozumieć, że teraz dla nas każdy grosz się liczy bo czekamy na maleństwo.... jej jest ciężko zrozumieć, że teraz Misiek jest odpowiedzialny za nas a nie za nią... dorosłą kobietę, która jest totalnie dziecinna... nie wspomnę o tym, że ma całą szafę nowych torebek, butów.. co chile kupuje jakieś korale.. ostatnio była na basenach termalnych, a później pożycza kasę od synka bo nie ma na czynsz, rachunki itd.... dżejzys...
czy ja jestem zaborczą materialistką????????
do niej po protu pewne proste fakty nie docierają...
np. tekst do mojego Miśka... (bo jej własnościowe mieszkanie jest zadłużone na mega grubą kasę) "ej no wykupiłbyś ten dług..." (z wielkim oburzeniem w głosie) - hmm........... gdybyśmy byli w stanie wyłożyć taką kasę... to pewnie byśmy to wykupili.... albo nie... gdybyśmy mieli TAKĄ kase to pewnie byśmy się zaczęli budowac... ale to jest na prawdę trudno zrozumieć, że w dzisiejszych czasach młodym ludziom jest trudno chociażby mówić o takich sumach... a suma jest serio pożądna...
myślałam, że temat jest zamknięty... on mówi nie stać nas, do niej dociera i wszyscy zyją długo i szczęśliwie... ale nie... pytanie.. a raczej polecenie pada na każdym spotkaniu.... i słowa "NIE MAMY TYLE KASY" tak jakby odbijają się echem...
tak więc moja teściowa postanowiła sprzedać nieruchomość... i z pieniążków tych spłacić dług... ale ma powazny problem... bo ona sobie wymyśliła że najpierw wymieni tam okna... i nie zgadniecie kto te okna MUSI wymienić... oczywiście Misiek...
tylko tym razem nie powiedział, że NIE bo nas NIE STAĆ... nie powiedział nic... i ona jest święcie przekonana że on te okna wymieni.... o mi mówi że nie wymieni.. ale jej tego nie mówi.. nie wiadomo czemu.. i takie błędne koło... i tu się rozchodzi tylko o to mieszkanie... a to tylko jeden maleńki szczegół... tyle że to taka dośc gorąca sprawa i dlatego właśnie o niej pisze... ciężko kobiecie zrozumieć, że teraz dla nas każdy grosz się liczy bo czekamy na maleństwo.... jej jest ciężko zrozumieć, że teraz Misiek jest odpowiedzialny za nas a nie za nią... dorosłą kobietę, która jest totalnie dziecinna... nie wspomnę o tym, że ma całą szafę nowych torebek, butów.. co chile kupuje jakieś korale.. ostatnio była na basenach termalnych, a później pożycza kasę od synka bo nie ma na czynsz, rachunki itd.... dżejzys...
czy ja jestem zaborczą materialistką????????
no i teorie swoje popiera tym, że siostra Miśka miała taką własnie sytuacje, bo jak byli w górach z mężem to trafiła do szpitala tam i faktycznie nie byli lekarze w stanie pomóc maleństwu... ale dlaczego nikt nie dopuści mnie do głosu... może chciałam powiedzieć, że szpitalu, który wybrałam jest wszystko czego moje maleństwo potrzebuje...? dlaczego szpitale X i Y są gorsze od och pinkolonego szpitala!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! najgorsze jest że ja nie umiem jej niz powiedzieć, ani zwrócić uwagi... bo wiem, że albo się to od niej odbije albo powie mi coś niemiłego... ehhhhh... 
a pozatym jak rodzinka M taka wyrozumiała jest bardzo to bądź pewna że kawą i ciastkami się niezadowolą - co kolwiek zrobisz i jak się napracujesz to i tak coś wyszukają :-( 

Nie nie kochane.. to chyba z nami jest coś nie tak.. mówię wam.. to my jesteśmy jędze i sknery w dodatku! jedna nie chce szwagrowi na zęby dać a druga imprezy zrobić!