kaja25 nie martw sie - nasi mezusiowie sa zaradni i jakos sobie poradza a nasze zmartwienia nic nie pomagaja, jednakze wiem co czujesz, u mnie zawsze bylo ciezko z rozstaniami,choc odkad jestem w ciazy zdazylo nam sie to raz (rozlaka 2-tygodniowa z wizyta u rodzicow) ale wtedy staralam sie myslec o dzidzi, jak mozge wykorzysztac ten "wolny" czas itp, wiec nie bylo tak zle, chociaz teraz jest coraz gorzej, codziennie rano chcialoby sie mezusia zatrzymac w domu, a moj w jednym miejscu usiasc nie moze wiec jak nawet wroci po poludniu to albo cos robi w ogrodzie albo cos masterkuje... A mi wszystko jedno co on robi, byle sie "kszątał" gdzies w poblizu.. wedy czuje sie bezpieczniej... wiem,glupie to troche.