w sobote o 2 w nocy zaczelam krwawic
wystraszona zadzwonilam po mame i pojechalam z nia do szpitala(maz musial zostac z dziewczynkami)w szpiatlu przyjela mnie tylko polozna ale ze nie bylo lekarza ktory moglby mnie zbadac(pewnie byl tylko spal
)to polozna kazala mi przyjechac w niedziele o 9 rano (albo mialam zostac na noc w szpitalu)wrocilam do domu i mialam cala noc nie przespana w strachu co chwile chodzilam do ubikacji sprawdzac czy dalej krwawie na szczescie przestalam.w niedziele pojechalam na badania do szpitala zrobiono mi usg i na szczescie wszystko w porzadku moje malenke serduszko bije :laugh:na zdjeciu z usg pod pecherzem plodowym mam jakies ciemne plamy to jest krew,prawdopodonbie bylam w ciazy blizniaczej(na pierwszym zdjeciu z usg byly dwa pecherze plodowe)z tego jeden zarodek wogole sie nie rozwinol,i przez to wlasnie krwawilam
teraz musze jak najwiecej lezec,a na dodatek jakby tego stresu bylo malo to moja Jessi dwuletnia wczoraj dostala wysokiej goraczki jest placzliwa i tylko chce na raczki do mnie.jutro znow czeka mnie wizyta u lekarza no i zobaczymy co dalej
pozdrawiamy wszystkie mamusie...