Całą noc mnie trzymało ,już myślałam że będe musiała dzwonić po pogotowie ale na szczęście około 5 rano popuściło .Cały czas myślałam co zrobię z dziećmi jak bym tak musiała jechać do szpitala ? kogo tu zrywać ze snu w nocy ?dobrze że mamprzyjaciółkę na którą zawsze mogę liczyć .Teraz jestem niewyspana ,zła jak cholera ,najchetniej coś bym rozwaliła ,jeszcze z córą musiałam użerać się rano .Kłótnia poszła o spódnice ,bo chciała iść w portkach,mówię ci czasami cholery można dostać.Ale co do skurczy mam nadzieje że już będzie spokój corsini