Witajcie
Wyraźcie proszę opinie o kwestii przyprowadzania dziecka rano przez tatę, mimo że mama ( ja) nie pracuję.
Jest to czas kiedy faktycznie synek jest z tatą, bo późno wraca z pracy , kiedy Mały już zasypia.
Odebrałam od matki partnera aluzję jakoby było to naganne ,
z kolei partner nie czuje się pokrzywdzony, lubi poranki z synem naszym, choć zmęczony jest.
Ja odbieram go, chodzę po niego daleko na piechotę i wracamy tak samo.
Czy mam się czuć winna? ;(choć to uczucie nigdy nie jest wskazane
Czekam na odpowiedzi.
She
Wyraźcie proszę opinie o kwestii przyprowadzania dziecka rano przez tatę, mimo że mama ( ja) nie pracuję.
Jest to czas kiedy faktycznie synek jest z tatą, bo późno wraca z pracy , kiedy Mały już zasypia.
Odebrałam od matki partnera aluzję jakoby było to naganne ,
z kolei partner nie czuje się pokrzywdzony, lubi poranki z synem naszym, choć zmęczony jest.
Ja odbieram go, chodzę po niego daleko na piechotę i wracamy tak samo.
Czy mam się czuć winna? ;(choć to uczucie nigdy nie jest wskazane
Czekam na odpowiedzi.
She


bardzo fajnie że tatuś angażuje się w zajmowanie się synem i tak jak piszesz, ma szansę z nim chwilę pobyć, dla dziecka też jest to frajda na pewno ... najważniejsze że ta sytuacja odpowiada wam, inaczej by było gdyby tata dziecka czuł się pokrzywdzony i wykorzystywany, ale on jest szczęśliwy i to się liczy ... nie słuchajcie opinii innych bo każdy lubi wtrącić swoje trzy grosze szczególnie w sprawy które które go nie dotyczą ;-) pozdrawiam :-)