Ja wiedzialam o debilu, ale niestety stalo sie jak sie stalo i juz nic nie moge na to poradzic. Co do niskiego dochodu itd to ja nikomu nic nie zabieram, pomoc i mozliwosci sa dla wszystkich, jezeli zdarza sie taka sytuacja to nie widze podowdu, zeby trzeba bylo sie ukrywac, ze tej pomocy sie potrzebuje. Poznalam mentalnosc wielu krajow i mysle, ze jestesmy daleko "za murzynami", ja chce oszczedzic dziecku awantur, nieprzyjemnych sytuacji, sobie tego, ze ktoregos dnia moze mi dziecko zabrac i nie przyprowadzic, wizyt policji, ktore na pewno by mi zapewnial, jezeli nie mialabym ochoty sie z nim widziec, nie bawi mnie sadowe odbieranie praw, bo dziecko i tak mogloby sie z nim widywac. Tak wazne jest dobro dziecka, dlatego chce od malego zapewnic mu wlasnie to dobro i kogos kto bedzie poczuwal sie do bycia jego ojcem i osoba, ktora potrafi utrzymac rodzine. Bo nie wiem czy rozumiecie, ale chyba nie, chodzi mi tez o to, ze JA robie wszystko dla dziecka, w czasie ciazy on bardzo chetnie sie widywal ze mna, bron boze nie zostawil, bo trzymal sie mnie kurczowo, ale chcial ZYC NA MOJ KOSZT. Powiedzcie jak sobie to wyobrazacie ? On by mnie nachodzil, nie wiadomo co by dziecku wygadywal. Nie potraficie wyjsc poza sztampowe myslenie ? Powtorze sie moze, ja mam miec same obowiazki a on same prawa ? Chyba czegos nie rozumiecie, ze spokoj dziecka jest bardzo wazny, a pzy nim by go nie mialo.