Al.Szyszkowska
Izu kochana nie chcę Cię marwtić ale napisze żebys w razie czego była przygotowana. ZUS na wypłatę swoich świadczeń ma 2 miesiące....Kiedy ja byłam na zwolnieniu zdażały się ( ale trzeba przyznac że moze ze trzy razy przez całe dwa zwolnienia - obie ciąże byłam na L4 ) obsuwy do 6 tygodni z wypłatą. no i jeszcze jedno - wypłaty z ZUSU na moje konto wpływały zawsze po 20. danego miesiąca...
o jesssssuuuuusssssiiiiiieeeeeeeeeeeeee.
Miejmy nadzieję, że nie będzie, poczyniłam w tej sprawie krok i zadzwoniłam do ZUSu, do którego należę i babka powiedziała, że przepisowo jest że mają 30 dni, ale w praktyce jest tak, że wysyłają pieniądze od razu jak dostają dokumenty od pracodawcy. Babka powiedziała, że jak nie dostanę pieniędzy do połowy miesiąca to mam do nich zadzwonić. Ehhhh chorobowego mi się zachciało ;/ Szczerze mówiąc gdybym wiedziała, że tak jest to bym wszystko pozapłacała do przodu... a teraz muszę kombinować =) No ale będzie dobrze. Musi.
FraniowaMama 1.
Izu, a ja mam uczulenie na Dobkową..brrrrrrrr
2
. Jesli mogę prosic o głosy poparcia lub sprzeciwu:
Modyfikacja regulaminu dla kont charytatywnych - Aukcje internetowe Allegro
1. Aga wiem hehe =) Zdążyłam wyczuć =)
2. Aga a jak to poprzeć?
zuza-anna
a wózek Ty wybierasz czy Babcia? ;-)
Ja prasowałam bo dzieki temu zabijasz tez jakies bakterie bo to wysoka temperatura.
Nadal w sumie prasuje wszystko dla Malej ale juz nie tak dokladnie hihi
Ja, ja =) Już upatrzony =) Bexa
Z prasowaniem przekonałaś mnie. W takim razie zabiorę się za ten stos ;/
kate a kogo wybrałaś, bo się nie pochwaliłaś =) (albo mi to umknęło)
No i do meritum.
Wróciłam =) Z dzidzią wszytko dobrze, przygotowana do wylotu. Czyli główka już na dole. Nie wiem kiedy ona się obróciła... wydawało mi się że będę to czuła. A czułam tylko takie przeciąganie... hmmm widocznie musiała to połączyć ze sprytnym obrotem =) Jedyne co mnie zasmuciło to, to że gin powiedziała, że jest u mnie bardzo mało miejsca i biedaczka się ciśnie =( Ale ona od początku mówiła, że moja macica jest mała i przyciska małą. Następna wizyta 2 grudnia. Będzie mierzona i ważona =)a później tylko odliczać 21 dni =)
Z zakupów tak jakby nici...
Najpierw odwiedziłam pracę, chyba za mną tęsknią, bo na biurku zobaczyłam dokumenty i dostałam informację od kolegi, że jak wpadnę to będę wiedziała, co z tym zrobić... heh... CALI ONI!!!
Później miałam jechać do Casto kupić dzwonek do drzwi, ale nie dojechałam, bo zajechałam najpierw po wieszak... oczywiście kupiłam inny niż planowałam =) i nagle w sklepie nagle obleciał mnie zimny pot. Dosłownie ciekłam - u góry i u dołu!!!. Poczułam się jak babka podczas menopauzy (ponoć one tak mają).
Usiadłam do samochodu... i fotel wilgotny!!! Gdybym była po 36 tygodniu stwierdziłabym, że wody mi odeszły! Ale wytłumaczyłam sobie że przed godziną wyszłam od lekarza i że to niemożliwe że coś się dzieje.
Zajechałam do juzka jeszcze i oczywiście promocja się skończyła!!! Szafka kosztuje teraz 500 zł! W życiu!!! Za tą cenę już mi się nie podoba! Wymyślę sobie coś innego. No ale chyba poproszę wujka mojego P., żeby zrobił na wymiar...
Przyszłam do domu i pochłonęłam ogromny talerz pierogów od mamuni hehehe
Teraz czeka na mnie ostatni odcinek Desperatek! =) Więc się na chwilę odłączam =)
Do spisania!
Aha Ola, powiedz mi (bo Ty doświadczona jesteś hihi) Jaki termomentr dla maluszka jest najlepszy? Bo ja mam zwykły rtęciowy... cudem udało mi się kiedyś znaleźć w aptece... Ale dla maluszka to pewnie potrzebny będzie takie elektroniczny. Tylko ceny są od 30-300 =) I też czytam, że w tych elektronicznych tańszych może być błędny pomiar ;/ +- 0,5 stopnia. A przecież to dużo!!! Już sama nie wiem, jak czytam w tym internecie to już robię wodę z mózgu.