Z lewatywą tak jak z porodem, każda inaczej odczuwa. Dla mnie to nie był żaden problem, może dlatego że miałam ją robioną przy 1 cm rozwarcia i jeszcze mało bolesnych skurczach. Byłam w szpitalu na patogii i od razu mi zrobili jak zaczęło się coś dziać. A i pytali mnie czy chcę. Teraz myślę, żeby zrobić sobie sam w domu (moje koleżanki tak robiły i były bardzo zadowolone), ale nie wiem czy zdążę

ale "nic co ludzkie...". dla mnie lewatywa była okropnym przeżyciem. Położna zrobiła ją tuz po przyjściu na oddział porodowy, gdy skurczów praktycznie jescze nie było...nie wiem dlaczego ten zabieg był tak strasznie nieprzyjemny, nie samo wykonanie ale to czekanie 15 min na efekt to była katorga. Już na kibelku robiło mi sie słabo raz po raz, mroczki przed oczami itp. Przez cały poród nie było tak jak podczas lewatywy. Może wynika to z tego, że odczuwałam ten zabieg jako jakiś taki bezcelowy, co innego poród-konkretny kierunek, cel do osiagnięcia. 
