reklama

Opisy naszych porodów

Z lewatywą tak jak z porodem, każda inaczej odczuwa. Dla mnie to nie był żaden problem, może dlatego że miałam ją robioną przy 1 cm rozwarcia i jeszcze mało bolesnych skurczach. Byłam w szpitalu na patogii i od razu mi zrobili jak zaczęło się coś dziać. A i pytali mnie czy chcę. Teraz myślę, żeby zrobić sobie sam w domu (moje koleżanki tak robiły i były bardzo zadowolone), ale nie wiem czy zdążę:dry:
 
reklama
Z lewatywą tak jak z porodem, każda inaczej odczuwa. Dla mnie to nie był żaden problem, może dlatego że miałam ją robioną przy 1 cm rozwarcia i jeszcze mało bolesnych skurczach. Byłam w szpitalu na patogii i od razu mi zrobili jak zaczęło się coś dziać. A i pytali mnie czy chcę. Teraz myślę, żeby zrobić sobie sam w domu (moje koleżanki tak robiły i były bardzo zadowolone), ale nie wiem czy zdążę:dry:

ja się podpisuję po tym...nie miałam z tym problemu ;-)..bo była wykonana na samym początku przy słabych skurczach ....i tak jest najlepiej ja zrobić ..a nie jak już występują co 2 minuty :dry:
 
Hihi, ale dyskusja...:-D ale "nic co ludzkie...". dla mnie lewatywa była okropnym przeżyciem. Położna zrobiła ją tuz po przyjściu na oddział porodowy, gdy skurczów praktycznie jescze nie było...nie wiem dlaczego ten zabieg był tak strasznie nieprzyjemny, nie samo wykonanie ale to czekanie 15 min na efekt to była katorga. Już na kibelku robiło mi sie słabo raz po raz, mroczki przed oczami itp. Przez cały poród nie było tak jak podczas lewatywy. Może wynika to z tego, że odczuwałam ten zabieg jako jakiś taki bezcelowy, co innego poród-konkretny kierunek, cel do osiagnięcia.
Ale zaznaczam, ze to żadna norma, ja to odczuwałam tak, ale dla każda z nas ma inne doświadczenia, więc nie sugerujcie się za bardzo moimi doświadczeniami ;-) :-)
 
mi na szczęście lewatywy nikt nie robił, a czy podczas porodu cos oddałam poza dzieckiem to mnie szczerze mówiąc nie obchodzi wcale - nie takie rzeczy połozne widziały
 
:-D:-D:-D

Klocek przy porodzie to raczej normalka, i nie nalezy się niczym przejmować, choć ja nawet między partymi przepraszałam połozne za ewentualną pracę w przykrych warunkach, bo mi tu nie robili lewatywy. Przy Ingusi miałam lewatywke i choć niecierpię tego to jednak daje uczucie spokoju, że nie bedzie przykrych niespodzianek ;-)
 
reklama
Ja nie mam pojęcia czy urodziłam coś poza dzieckiem i łożyskiem, ale wtedy mnie to nie obchodziło. Wiem tylko że lekko popuściłam jak mi robili znieczulenie, bo przekręcili mnie na bok a ja właśnie miałam skurcz. Ale wtedy sobie pomyślałam że jesteśmy na porodówce a tutaj to czysta fizjologia. Każdy patrzy mi między nogi, widzi najbardziej intymne rzeczy,a ja mam się teraz kupy wstydzić? Prędzej bym się przy kimś załatwiła niż rozkraczyła, więc zlekceważyłam ten mały fakt popuszczenia.:zawstydzona/y:
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry