reklama

optymistycznie starające się

reklama
Dzieki Agutek. problem polega na tym, ze on chce dziecka...chodzi tylko o to ze go na to nie stac. z jednej strony to rozumien, bo jesli nie bede miala pieniedzy to co zrobie? ale z drugiej strony jestem kobieta, a moj instynkt sie wlaczyl i co ja z nim zrobie? teraz bedzie u mnie siedzial i czekal az bedzie mozliwosc
 
asmodis ja bym poprostu spokojnie usiadła i porozmawiała jeszcze raz o tym z mężem. W pewnym sensie ma racje sama ciąża pochłania wiele kasy nie mówiąc już o dziecku (ubranka, łóżeczko, wózek itp) Wiem ile to kosztuje bo moje siostry maja dzieci i gyby nie to że ubrankami się wymieniają to nie wiem jakby ich życie wyglądało. Nie wspomne już tego co jest gdy dzidzia choruje, a wiadomo że dla dziecka robi się wszystko i nie zważa się na kase problem w tym co by było gdyby tej kasy nie było?. Nie zrozum mnie źle ale może właśnie tego boi sie Twój mąż.
 
Dziewczynki zaczynam się chyba nakręcać, ale mój sówaczek idzie dalej a @ nie było chyba za wcześnie na radość więc nie testuje jeszcze postanowiłam poczekać do końca tygodnia ( zdażało mi się wywoływać okres). Wydaje mi się że @ przyjdzie bolą mnie strasznie piersi i oczywiście są znacznie większe takie napuchnięte nie moge ich sama dotykać nie wspomne juz o mężu, który jest przez to poszkodowany już chyba od dwóch tygodni. Ale nie bola mnie jajniki ani nic poza tym. Oj rozmarzyłam się  :-[ :-[
 
reklama
Rusalka pisze:
Hej dziewczęta!
Mam mega doła!!!!Jak się w coś angażuję to calym sercem..i całą sobą wszystko przeżywam. Nie potrafię nie myśleć o dzidziusiu..a im bardziej sie staram odgonić te myśli..tymbardziej one przychodzą..sa..i coraz mniej wiary..wieksze nerwy..Był we mnie taki spokój..wszytko ok..a od dwóch dni-maź rozdraznienie i ta myśl-czy sie udało?..Wiem, ze Wam marudzę..ale potrzebuję sie wygadac. Nikomu o tym nie mówię, bo po co..Na weselu spotkalam wszystkie znajome ..zaciazone..gdzie nie pojdę kazdy o mnie pyta..ja glupawo uśmiecham sie i mówie-nie..na mnie czas..jeszcze niee..a w duchu czuje jak sama sie oszukuję-Przecież ja tez pragnę miec pod serduszkiem kruszynke-coż..mało we mnie cierpliwosci. To niby dopiero drugi miesiac starań..ale wydawało mi sie to wszystko o wiele prostsze...a teraz to czekanie..i te durnowate myśli, ze niby dlaczego wcześniej sie nie udalo..a teraz sie uda..Do bani nastrój!!

Ja też nie lubie Rusalko takich pytań:( . ale sobie wymyslilam odpowiedź typu - jak przyjdzie czas to bedzie, nawet dla żartu można mówić - jak nam bocian przyniesie to będzie, nie deklarując się kiedy...bo najgorsze są pytania "czy już się staracie?" "a dlaczego jeszcze nie?" - jak będzie do nas chcialo to przyjdzie...wiem że troche bez ladu i skladu tu pisze ale mysle że wiesz o co mi chodzi - żeby zbyć pytającego ani nie mówiąc że jeszcze nie ani nie mówiąc że się staramy ale nam nie wychodzi...ja przynajmniej taką taktykę przyjęlam
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry